"Michael", to film, który wyreżyserował Antoine Fiqua, wg scenariusza Johna Logana. I jest to zarys historii Michaela Jacksona.
Mamy rok 1966, kiedy to Michael ma dopiero 8 lat (gra go tu Juliano Valdi), a już musi głównie ćwiczyć uprawianie muzyki. Jego ojciec Joe (Colman Domingo) stoi nad nim często z pasem i to na nim wymusza. Mama Katherine (Nia Long) wiele nie może zrobić, aby stworzyć synowi zwykłe dzieciństwo.
Potem jest zespół "The Jackson 5", w którym Michael występuje razem ze swoimi braćmi.
Są sukcesy, ale to Michael (starszego... gra Jaafar Jackson) jest główną gwiazdą i w wieku 13-tu lat ma szansę rozwinąć swoją karierę solową, choć ojciec-menedżer bywa często hamulcowym.
Jednak Michael ma wsparcie u ochroniarza Billa (Keilyn Durrel Jones) oraz u prawnika, Johna Branca (Miles Teller), co powoduje, iż ojciec dostaje wypowiedzenie... I choć dalej próbuje mieszać, to jednak Michael w końcu pokazuje mu jego miejsce.
Michael staje się światową gwiazdą.
Zdjęcia w tym filmie, to praca Roberta Richardsona i Diona Beebe. No i muzyka Michaela wciąż płynie.
Film "Michael" ukazuje to, jak trudne było życie przyszłej gwiazdy i jak wiele determinacji musiał Michael włożyć, aby stać się uwolnionym od ojca muzykiem. A przecież był delikatnym i wrażliwym człowiekiem, który i innym potrafił iść z pomocą.
Jest podobno wiele krytyki pod adresem tego filmu, a mnie się go dobrze oglądało, bo poczułam mieszankę uczuć oraz sympatię do Michaela.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)