Film pt. "Mów mi Jimpa" ("Jimpa") wyreżyserowała Sophie Hyde, wg własnego oraz Matthew Cormacka scenariusza. To historia rodzinna, bardzo zagmatwana.
Główny bohater, to - dziś - dziadek (gra go John Lithgow), ojciec dwóch córek, które (oraz żonę) opuścił, gdy młodsza miała 13 lat i wyjechał z Australii do.... Amsterdamu.
A ta młodsza córka, Hannah (Olivia Colman), została reżyserką i zamierzała nakręcić film oparty na historii swej rodziny. Chce też odwiedzić ojca... I jedzie do niego, wraz ze swą nastoletnią - niebinarną - córką, Frances (Aud Mason-Hyde).
Frances chciałaby spędzić rok u dziadka w Amsterdamie, a Hannah, znając go, ma mieszane uczucia... Uważa go za egoistę, który myśli tylko o sobie.
Amsterdam (byłam tam kiedyś) jest wciąż interesujący i piękny, ale dziadek i jego otoczenie, mogą budzić kontrowersje, więc plany nie są pewne i przewidywalne.
Zdjęcia w tym filmie, to praca Matthew Chuanga i oddają one np. urok Amsterdamu. Natomiast muzyką zajął się tu Nick Ward.
Film "Mów mi Jimpa" jest rozliczeniem z przeszłością, ale i próbą akceptacji teraźniejszości. Film również, tak jak dziadek..., może budzić kontrowersje, ale przecież życie jest skomplikowane. No i muszę przyznać, że w tak odważnej - nawet rozbieranej - roli, Johna Lithgowa jeszcze nie widziałam.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)