30 obserwujących
231 notek
380k odsłon
  6521   0

Serial „ Osiecka” Mądrość etapu czy Miłość etapu

prawo cytatu
prawo cytatu


To będzie tekst o Osieckiej, o trzech pierwszych odcinkach serialu, a może także o tamtej epoce. Szkole Filmowej. Schodach. Sam nie wiem, dokąd mnie to wszystko poniesie...

Obraz młodej inteligencji polskiej, a szczególnie tej o ambicjach artystycznych, w latach 50 –tych. Opis wrażliwości, języka, dowcipu, z czego się śmieją, kpią, szydzą? Za czym tęsknią i o czym marzą? A nawet to, co piją? Wódkę. Wino, czy piwo? Palą papierosy, czy nie palą? A jak palą, to tak Hłasko? Czy jak Bogart? Czy serial o Agnieszce Osieckiej może w jakieś mierze przybliżyć obraz owej polskiej inteligencji lat 50 tych?

Obejrzałem trzy pierwsze odcinki. Akcja dzieje się na początku lat 50- tych aż po przesilenie październikowe. Widźmy Agnieszkę jako uczennice prestiżowego liceum, a potem, jako studentkę wydziału dziennikarskiego. Wreszcie, jako studentkę Państwowej Szkoły Filmowej w Łodzi.

Jakie są te trzy pierwsze odcinki? Moim zdaniem nierówne. Pierwszy jest najlepszy. Reszta poprawna. Jak poradziła sobie młoda aktorka? Eliza Rycembel? Poradziła sobie. Chociaż trochę mnie drażni. To taka panna przemądrzalska. Co nie znaczy, że odwrotnością takiej panny byłaby panna ciepłe kluchy. Cały czas też gra z takim pół uśmieszkiem na twarzy, raz prycha słabej, raz mocniej, nieoczekiwanie nadyma policzki. Można powiedzieć ten grymas przyklejony jest na trwale do jej twarzy. Jeżeli kopiuje młodą Osiecką jest to jakoś zrozumiałe, jeżeli nie kopiuje, to już gorzej.

1 ODCINEK  Jest najciekawszy, ponieważ Eliza Rycembel ( młoda Agnieszka Osiecka) ma co grać. Sceny są dramatyczne. Konflikt jest czytelny, każdy może się w nim przejrzeć, a przynajmniej dostrzec wyraźne kontury. Ojciec Agnieszki chce odejść do inne kobiety. Młodszej. Atrakcyjnej. Matka zaś jest – jak to się mówi – starszym modelem. Ot... Konflikt stary jak świat. Ojca gra Jan Frycz, a matkę Maria Pakulnis. Obie role - rewelacyjne. I dlatego, w tym dobrze rozpisanym dramaturgicznie odcinku, Eliza Rycembel, wie, co grać, i ma, co grać. Ponieważ jej stosunek do ojca jest właśnie czytelny. Krytyczny, a zarazem jest serdeczna i lojalna wobec matki. Jest zdecydowana. Jest jakaś. Ma także dobre dialogi. Ma detal, ( świetnie ograne domowe kapcie z pomponikiem)

 2 ODCINEK, Chyba gorszy... tak, zdecydowanie gorszy. Tutaj autorzy filmu bardziej postanowili opisać epokę niż samą Osiecką. Wydaje się, że Osiecka tylko asystuje. Przechodzi od sceny do sceny. Jest pasażerem. Oglądaczem historii. Dramat zanika, temperatura spada. Chociaż powinno być inaczej. Ponieważ, to w tym odcinku pojawia się jej pierwsza miłość, czy też zauroczenie... To poeta socrealistyczny Witold Dąbrowski, związany z Teatrem STSu w Warszawie. Chociaż w tym odcinku, konflikt jest. Mizerny bo mizerny, ale jest. To rodzaj opozycji, przynajmniej w zamyśle. Po jednej stronie jest na swój sposób nudny i zideologizowany poeta Witold Dąbrowski, którego gra aktor o urodzie śledzia w okularach. Zaś po drugiej stronie owego konfliktu, mamy zabawowych aktorów z teatrzyku Bim Bom w Gdańsku. Mamy młodego Cybulskiego i młodego Kobielę. Lecz tych dwóch tak doskonałych, na swój sposób niepowtarzalnych aktorów, zagrali j a c y ś młodzi aktorzy. Czy to jest konflikt do pokazania? Przecież mamy podróbkę Cybulskiego i Kobieli. Wyszła więc farsa, ale inaczej być nie mogło... Cybulski i Kobiela są nie do podrobienia.

Młoda Osiecka „ krąży” pomiędzy zideologizowanym śledziem w okularach a skrzący dowcipem, luzem aktorami Bim Bomu. To nie tylko konflikt osobowości, to także śmierć epoki. Obumieranie socrealizmu. Młodość, żywotność, śmiech, luz, zabawa, wypiera ideologię. Takie – mniej więcej – jest przesłanie tego odcinka.

3.ODCINEK. Szkoła filmowa w Łodzi. SPATiF w Łodzi. Agnieszka poznaje Hłaskę. Tak się wydaje, że to jej pierwsza prawdziwa miłość. Już nie socrealistyczny poeta Dąbrowski, piszący „ Majakowskim”, Lecz on. Marek. Nieco szalony, zbuntowany, przystojny, z wdziękiem pijacy wódeczkę. Przekąska, to odrobina cierpienia na twarzy. Papieros w ustach. Tak jak potrzeba. W kąciku ust. Wisi, zwisa, plus ten seksowny dymek. Czy Hłasko kopiuje Bogarta? Nie ważne. Kopiować też trzeba umieć. Plus dodać coś od siebie. Nie wiem czy taki był pomysł obsadowy reż. serialu. Ale poeta socrealistyczny Dąbrowski ma właśnie aparycje śledzia w okularach. Gdy filmowy Hłasko jest przystojnym brunecikiem. Owa aparycja jest ważna. Ponieważ nie wiem, z filmu nie wiem, czy dlatego Osiecka zostawiła Dąbrowskiego, że ten miał śledziowatą urodę, a pobiegła za Hłaską, że ten był, że tak powiem – bardziej fizycznie ujmujący. Czy też Hłasko, jako pisarz, jako twórca, był właśnie prawdziwszy? Naturalny. I to on – pisząc tą swoją mocną męską prozę, ma racje. Ma racje we wszystkim. I to on – poprzez swoje pióro – pokazuje, jaki jest ten ich świat. A nie ten śledź w okularach. Jeszcze jeden kopista Majakowskiego.

Lubię to! Skomentuj249 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura