41 obserwujących
297 notek
492k odsłony
  1205   3

Komunistyczne usta – usta. Jaruzelski – Michnik

prawo cytatu
prawo cytatu

Ostatnio wiele kontrowersji wzbudziły materiały filmowe, jakie pojawiły się w programie Anity Gargas w TVP. Materiały, ze spotkania Jaruzelskiego z Michnikiem. Dla kronikarskiego obowiązku dodam, że te materiały to wątek poboczny lub też „ odpady”, jakie powstały w trakcie realizowanego dokumentu, w domu Jaruzelskiego w nocy, z 12 na 13 grudzień 2001. Realizatorem tego filmu była Maria Zmarz – Koczanowicz a scenarzystką i osobą przeprowadzającą wywiad była Teresa Torańska.
Tytuł dokumentu „ Noc z generałem”
Zdaje się, że to Torańska dodatkowo zaprosiła także Michnika, który w domu Jaruzelskiego pojawił się jako „ Nieoczekiwany gość” Z powodów, których nie znam, ten wątek nie wszedł do filmu. Pisze, że nie znam ... A przecież to wiem. Wtedy do pewnych dokumentalistów czy reportażystów, popłynął z serca, a jak nie z serca, to z góry, sugestia, aby uczłowieczyć postacie zasłużone dla minionej epoki. I gdyby do filmu wszedł wątek z Michnikiem, ten film powinien nosić nazwę - Noc generała z Michnikiem. A to już całkowicie inna historia.

Pewnie wielu z nas pamięta całuśnego Breżniewa. Oj, lubił się on całować, lubił. Z Honeckerem, z naszym Gierkiem, z innymi przywódcami państw promoskiewskich. Te pocałunki nie były zdawkowe, policzek do policzka, czy jakieś tam eskimoskie pocieranie nosków. Breżniew obłapywał delikwenta, a potem wpijał mu się w usta. I ten pocałunek trwał. Sekunda. Dwie. Trzy. Był to dziwny pocałunek, pokuszę się nawet na stwierdzenie, był - wampiryczny. Osoba obcałowana pewnie musiała dalej ów pocałunek przekazywać. A jak nie pocałunek to, chociaż jakiś znak internacjonalistycznej miłości.

Zastanawiam się nad naturą owego pocałunku, nad siłą emocji, a także ową fizjologią, ową proletariacką śliną, i nie znajduje jednoznacznej odpowiedzi. Pewnie owe uściski i pocałunki wynikały ze słowiańskiej wylewności. Ilości wypitej wódki I tej nad emocjonalności, która mogła być zarazem miłością i nienawiścią. Tak... Nienawiścią. Breżniew w taki sam sposób obłapiał Dubczeka, a dwa tygodnie potem do Czechosłowacji wkroczyła Armia Układu Warszawskiego, w tym wojska Ludowego Wojska Polskiego dowodzone przez właśnie co awansowanego na stanowisko ( młodziutkiego) ministra obrony gen. Jaruzelskiego. Ów pocałunek był także znakiem poddaństwa. To Breżniew całował, wpijał swoje usta, był dominującym samcem, a Gierek czy Honecker dawał się całować. Był, że tak powiem – panienką do obmacywania. Nie wiem czy Stalin tak całował, raczej nie. To był przyjęty zwyczaj w epoce Breżniewowskiej, a więc schyłek radzieckiego komunizmu. I chyba było tak, że im bardziej walił się ten system, tym więcej było ust do obcałowania

W pewnym sensie Michnik przytulający Jaruzelskiego i wyznający mu – Kocham cię! Kocham cię – to kontynuator tej breżniewowskiej formy wyznania wiary i miłości. Ów proletariacki męski ni to - seks, pewnie wzmocniony był whisky, które przyniósł. I I Michnik na spotkanie z generałem. Jaruzelski, jak wiadomo nie pił. Jego żona chwali się naleweczkami, ale wiadomo, nalewka to nalewka, góra 30 proc. To kompot a nie wódka, pewnie trochę naleweczki żony Jaruzelskiego skubnęła Torańska, tak, dla towarzystwa. Lecz coś „ mocniejszego” Michnik pije sam i dlatego wydaje się aż nazbyt rozluźniony... Taka to była upojna noc z 12 na 13 grudnia 2001.

Noc z generałem? A raczej noc Michnika z generałem.
- Kocham cię, kocham cię... – Powtarzał Michnik w jakiejś ekstazie. I co rusz dosiadał się na kanapę, na której siedział generał Jaruzelski.

Zastanawiam się czy w tych uściskach, wyznaniach miłości, w tych komunistycznych usta – usta, nie było replikowania się. Proletariackiego rozmnażania się. Oto komunista powołuje do życia postkomunistę. Łaszący się Michnik do ust generała, tak naprawdę, dziękuje za przekazanie władzy. Oczywiście, nie tej wojskowej, ale tej władzy ideologicznej, Michnik dziękuje Jaruzelskiemu za to, ze został tarczą i mieczem starych towarzyszy. Teraz będzie ich ochraniał. Dbał o nich. Teraz będzie walczył z dekomunizacją i wszelkim zaglądaniem do akt. I jedyną prawdą będzie tylko ta prawda z GW.
   – Kocham cię, kocham – Powtarza raz za razem, i to wyznanie miłości ma jeszcze jeden wymiar. Oto przedstawicie dwóch zwalczających się kiedyś frakcji politycznych, tzw. „ Natolińczyków” i „ Puławian”, którzy wyznaczali dynamikę zmian w PRL owskiej Polsce. Których, w swoim znanym eseju politycznym Władysław Jedliński, nazwał „ Chamami” i Żydami” I tak oto przeciwnicy padli sobie ramiona. To bardzo symboliczne wydarzenie. Ów spór generacji, biografii, pochodzenia, który narodził się w latach 40 tych XX wieku, w środowisku polskich komunistów. Swój właśnie finał znalazł w nocy z 12 na 13 grudnia 2001.
– Kocham cię, kocham... Kocham! Kocham! - Oto polski Żyd, który w roku 1968 protestował przed pomnikiem Mickiewicza w obronie „ Dziadów” a potem został relegowany z uczelni. Osadzony w więzieniu łasi się i wyznaje miłość wobec kogoś, kogo można nazwać właśnie „ Chamem’ mimo, jego ziemiańskiego pochodzenia.
Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura