41 obserwujących
297 notek
492k odsłony
  316   2

Witkacy w covidowej maseczce

prawo cytatu
prawo cytatu
„ Przejść na dziwki. Kurwa, co tydzień jak Flaubert. Kurważ musi być zwiększony, jak woltaż, litraż i kilometraż ” – Tak czule pisał Witkacy. Znany przeciwnik Gendera i zajadły antymaseczkowiec.


Kilka dni temu na Salonie 24 ukazała się nota – esej o Witkiewiczu. Zamieszczony kilkadziesiąt lat temu w tygodniku „ Kierunki” a teraz ów tekst, autor ” odkurzył” i zamieścił na Salonie. Trochę śmieszny ten remanent z Witkiewiczem, ale w sumie to dobrze, że się pojawił. A to dlatego, że Witkiewicz wydaje się w sam raz na dzisiejsze czasy.

Oczywiście o Witkiewiczu, można nudnie, akademicko, ale też można osobiście, po bandzie, metafizyczne flaki światu objawić. Ale najlepiej sparować go z tym, co nas dziś boli. A przynajmniej mnie boli. Sparować z ideologią gender, a także z nerwicą naszych epidemicznych czasów, czyli z rożnej maści foliarstwem i płaskoziemstwem.

Ale wcześniej kilka słów o Witkiewiczu w czasach mojej studenckiej młodości, a wiec w czasach schyłku komunizmu, owej bolszewii, i zbydlęcenia, którego tak bał się Witkiewicz, że 17 września 1939 wybrał samobójczą śmierć zamiast życia.

Teraz, z perspektywy lat, zastanawiam się skąd wzięła się owa fascynacja Witkiewiczem w czasach PRLu? Jaki był zasadniczy pierwiastek owej fascynacji. Myślę, że była to wolność. Głód wolności. Tak, Witkiewicz w jakiejś mierze zaspakajał owe pragnienie, a ponadto pomagał zrozumieć świat. Stwarzał także światy zastępcze. Dzięki jego sztuce uciekało się od komunizmu. Od jego szarości, biedy, od tych wszystkich towarzyszy szmaciaków. Być może w owym czasie żyli gdzieś „ Prawdziwi komuniści”, lecz ja na swojej drodze życia, owych ostatnich Mohikanów nigdy nie spotkałem. Mój czas, to czas prawdziwych oportunistów, ubeków i czas mimikry. Ciekawe jest jednak to, że Witkiewicz traktowany był prze ludzi ludowej władzy z atencją, a nawet, w jakiś skromnych dawkach promowany. Ukazywały się w sporych nakładach jego dramaty i inne pisma. I nie było sezonu bez jakiejś głośnej premiery teatralnej. Z jego „ czystą formą” zderzyli się tacy wielcy teatru: jak Kantor. Szajna. Jarocki..

Być może był to ów wentyl bezpieczeństwa. Być może... Sam nie wiem. Ale co by nie było, lepiej było żyć z takim witkiewiczowskim wentylem w gębie, niż bez żadnego oddechu.

I wielu tak żyło. Upijało się, ćpało, ale zarazem, w ten sposób miało się alibi do przeprowadzania tzw. „ rozmów istotnych” O wszystkim, o miłości, seksie, pastylkach Murti Binga, o nienasyceniu, ale chyba przede wszystkim, o WOLNOSCI. Czym była owa wolność? Wtedy umiałem to nazwać. I to w najprostszy sposób. Chociażby takim. Najlepszym „ Opisem chleba jest opis głodu”. Lecz dziś już nic nie wiem. Nie wiem, czym jest głód, i nie wiem, czym jest chleb. Także jestem już nasycony i znużony tymi wszystkimi rozmowami istotnymi. Pewnie dlatego, nudzi mnie ta dzisiejsza walka o wolność, w tym swoim nowoczesnym przejawie narcystycznego genderyzmu i świrniętego foliarstwa i wszelakich ruchów antymaseczkowych.

Wolność dla mnie to Witkacy, a nie ... Pan Braun z Panią Lempart.

Tak. Nie rozumiem tych współczesnych czasów, gdy raz jest się chłopcem a raz dziewczynką, a potem zostaje jeszcze do wyboru kilkadziesiąt innych wersji siebie samego siebie. Nie chce takiej wolności, ze Matkę Boską maluje się w kolorach tęczy, i zestawia się Ją z waginą. Bo przecież można nie wierzyć, ale przynajmniej ma się szacunek do szacunku. Czy wolność, to wolność publicznego drapania się po jajach na parapecie okna?

Dla mnie, to nic innego, jak owe witkiewiczowskie zbydlęcenie. Ów bolszewizm. Tylko, że współczesny brukselki bolszewik nie ma na sobie czapki uszatki z czerwoną gwiazdą, ale elegancki garnitur od Armatniego.

Boję się tych wszystkich seks edukatorów, którzy mają wkroczyć z Trzaskowskim na czele, w najbardziej intymną i tajemniczą strefę życia ludzkiego, Dla mnie to kolejny przejaw bolszewizmu, od którego tak rozpaczliwie uciekał Witkiewicz. Oczywiście na swój sposób Witkiewicz odsłaniał swoje seksualne bebechy. Pisał on, że romansów i miłości ma już dosyć, ale w związku z tym zamierza - „ Przejść na dziwki. Kurwa, co tydzień jak Flaubert. Kurważ musi być zwiększony, jak woltaż, litraż i kilometraż ”Cóż za dowcipne, skrzące, słowa, jednakże proszę zauważyć, te słowa do poczytania przy kieliszku absyntu, a nie, jako seks broszura dla Ali, która ma kota, w klasie 1 b.

XXX

Kolejnym przejawem poszukiwania WOLNOŚCI dziś, są wszelkie ruchy antyszczepionkowe i antymasęczkowe. Wydaje się, że zajmują się tym osoby, które mają już wszystko. Odpowiedziały sobie na wszystkie pytania tego świata. Jednakże nie odpowiedziały jeszcze na jedno. Podstawowe. Ontologiczne. - Być, albo nie być. W maseczce? Oto jest pytanie...

Jednakże ja, „ dziaders” doświadczony komunizmem i przesiąknięty Witkiewiczem absolutnie nie rozumiem tego pozornego dramatu. Ten konflikt, i te ich poszukiwania wolności są dla mnie zbyt infantylne, a nawet błazeńskie. Dla mnie człowiekiem zniewolonym może być człowiek w maseczce, jak i bez maseczki. Maseczka to tylko konfekcja na gumkę. Coś jak majtki na gumkę.

Nic więcej.

Zresztą tak ją potraktował, tzw. lud, który zakłada na usta rozmaite kolorowe maseczki, czasami w paradne wzory. I zbytnio się tymi maseczkami nie przejmuje. Zdrowy chłopski odruch. Odrzucający to, co tak naprawdę, nie jest ważne.

Pisze o maskach, ale owe fałszywe poszukiwanie wolności u foliarzy i antymaseczkowców, aktualne jest także w innych aspektach ich ideologii. Tak, ideologii, bo to już jest ideologią. Tak jak ideologią jest Genderyzm. Oba te ruchy, są anty- racjonalne, i anty- naukowe. Mylą wolność z samowolą. Samowolą, która wciąż siedzi w nas Polakach. Czy to wynika z historii, z owego „ czerepu rubasznego” i tego sejmikowego „ Nie pozwalam” to już temat na inny esej. W każdym razie ta ich społeczna nerwica trwa już lata i zapowiada się na lata. Najpierw kwestionowano k- wirusa, potem epidemie nazywając ją wandemią, a potem jeszcze twierdzono, że k- wirus, to tylko taka grypka. A ostatnio foliarskim hitem w sieci, jest poszukiwanie piłkarzy, którzy zmarli na boisku tuż po zaszczepieniu, gdy w tym samym czasie, umiera z powodu covida, prawie 700 osób dziennie. Jak widzimy ich poszukiwanie wolności mutuje, przesuwa się w czasie, wraz z walką zaszczepionych i niezaszczepionych klas.

Obłęd. To się nazywa obłęd naszych czasów.

XXX

Brukselscy Gendryści. Lemparcice z piorunami. Kobietony z wieszakami, Tęczowe Matki Boskie. Ni to chłopak ni to dziewczyna drapiąca się po jajach. Biedroń w różowych włosach z partnerem. Braun bez maseczki przekazujący znak pokoju. Internetowi wirusolodzy po technikum budowlanym. Lewicowa vice marszałek Senatu krzycząca na żołnierza Straży Granicznej – Pokaż mi tu legitymacje! Watahy Kurdów z kotem za płotem.

Boże ... Boże ... Naprawdę świat zaczyna wariować. Uważajmy więc, aby w tym naszym, nowym, pańskim roku 2022, nie przydarzył nam się znowu 17 września 1939.


Lubię to! Skomentuj32 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale