25 obserwujących
203 notki
315k odsłon
2052 odsłony

Anna Walentynowicz na niedzielę

Wykop Skomentuj30

 Chociaż dziś  już raczej wiadomo, że za kulisami strajków w Stoczni Gdańskiej stały jakieś siły, które nawet dziś trudno zdefiniować.  Prawdopodobnie komuś zależało na strajku w okresie letnim. Tylko socjalnym. Kiełbasianym.  Sterowalnym.   Ale niestety, historia ma swoja własną dynamikę.  Często wybuchową.  I ogień i dym nie leci tam, gdzie sobie wyobrażają  podpalacze historii.  Panią Anie najpierw wyrzucono z pracy, potem przywrócono, a potem jeszcze raz wyrzucono, jakby chciano, aby w jej obronie zastrajkowali robotnicy. Członkowie WZZ, czyli Wolnych Związków Zawodowych, do których należał Gwiazda i jego żona, a także pani Ania, wstrzymywali się przed strajkiem. Borusewicz, natomiast parł do strajku.  I to w jak najszybszym terminie.  I tak oto zaczyna się 14 sierpnia 1980 rok.  Miało być więcej kiełbasy, tylko kiełbasy, a okazało się, że wprosiliśmy się na  wystawny solidarnościowy  obiad. Pytanie tylko czy dla każdego?

Wracając do pani Ani. Mojej ukochanej  Proletariuszki.  Schlondorff robiąc między innymi o niej  film pt. „ Strajk” ‘ ukazał ją, jako  analfabetkę, w rzeczywistości  ukończyła  4 klasy, a w papierach miała ukończoną podstawówkę,  bo inaczej nie zapisałaby się na kurs spawacza.  A może mimo wszystko, na ten kurs by ją przyjęli, sam nie wiem. Może pani Ania nieco „ podrasowałą” swoje wykształcenie, bo przecież lepiej ukończyć         7 klas niż 4 klasy. To oczywiste, ale to, co pani Ania miała, czego nie można nauczyć się w najmądrzejszej szkole świata, to dziwna, a raczej trudna osobowość . Która – przyznaje – nieco mnie drażniła. Dziś byśmy uczenie powiedzieli o niej – była nonkonformistką.  To fajnie tak się pisze. Czy opisuje ten typ osobowości w podręcznikach  dla  psychologów, ale w rzeczywistości, taka osoba drażni, wkurza, bo, gdy my chcemy osiąść na laurach,  a przynajmniej posłuchać przeboju „ słodkiego miłego życia” to taka osoba wciąż marudzi, narzeka, czegoś w życiu chce.  A taką osobą była pani Ania. Gdy ludzie na wybrzeżu powoli zapominali o robotnikach poległych na wybrzeżu, w latach -70.   Pani Ania suwnicowa o wykształceniu pod podstawowym, a raczej  ponad  podstawowym, konstruowała własne znicze  i woziła na groby zabitych stoczniowców.          I robiła to sama z siebie. Z potrzeby jakiej jej  podpowiadało serce. Napisałem „ konstruowała’  a to dlatego, że te znicze robiła sposobem domowym, może nawet na tej tandetnej ceratce. Topiła parafinę, wlewała do pojemniczków. Tylko nie wiem, dlatego?  Pewnie te znicze były zbyt drogie?  Nie pamiętam … w każdym razie, kiedy SB- ecja złapała panią Anie z kilkoma metrami knota, to zaraz odwieziono ją na komendę.  Za tego knota.  Za te kilka metrów, a raczej metr czy dwa, bo ile potrzeba knota,     aby „ skonstruować” 100 zniczy.  Dziś, gdy słyszę wypowiedzi „ obrońców demokracji” a na dodatek tych starych, zasłużonych dla PRLu „ obrońców demokracji”, że dzisiejsza władza, to faszystowska władza, a także tych młodych ludzi krzyczących, „ precz z dyktaturą” ,  to natychmiast przypomina mi się ten knot.  Te metr czy dwa.  Ta suka ubecka i pani Ania   w celi za knota. 

Knot, ciekawe słowo, ma też swoje synonimy.  Knot, to też brzdąc, gówniarz, dzieciak. Dzieciak – knot.  Takim knotem, wtedy ja byłem. Pierwsze kroki w życiu politycznym.  Coś z tego rozumiałem, a jeszcze więcej nie rozumiałem.  Otarłem się, a może tylko skaleczyłem…

Ta jedna kropla krwi. I  światełko z tego znicza. Coś  oświetla, w półmroku snują się jakieś cienie, ale zaraz także ich nie będzie.

 

Wykop Skomentuj30
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura