6-latki 6-latki
62
BLOG

Forsycja: eksperyment kosztem pacjenta

6-latki 6-latki Polityka Obserwuj notkę 2

List Forsycji na blogu K.Leskiego

Nie ma żadnych wiarygodnych badań naukowych, które porównywałyby pod względem jakości nauczania systemy oświatowe różnych krajów pod kątem momentu rozpoczynania obowiązku oświatowego. Takich badań w ogóle sobie zresztą nie wyobrażam, bo trudno byłoby wyabstrahować tą jedną zmienną z całego systemu a systemy oświatowe poszczególnych państw różnią się ogromną liczbą zmiennych.

Jedyne wiarygodne dane mógłby dać pilotaż takiej zmiany na własnym systemie i pilotaż taki obowiązkowo powinien zostać przeprowadzony. Żeby był on wiarygodny, powinien trwać minimum trzy lata a najlepiej sześć, czyli do zakończenia pierwszego etapu edukacyjnego. Taki pilotaż z reguły prowadzony jest jako dobrze przygotowany eksperyment pedagogiczny, w którym dzieci wraz z rodzicami i nauczycielami uczestniczą dobrowolnie.

Tymczasem dziś pani minister zmienia ustawę i wprowadza nową podstawę programową tzn. wprowadza zmiany całego systemu a następnie twierdzi, że to pilotaż. Nie wiem czy słyszał Pan o takim sposobie postępowania lekarskiego, który określa się mianem diagnozowania przez leczenie. Kiedy brak czasu lub pieniędzy na przeprowadzenie skomplikowanych badań diagnostycznych, stawia się hipotezę i rozpoczyna podawanie leków. Jak zadziała to znaczy, że hipoteza była prawdziwa, jak nie - to się ją weryfikuje i podaje następne leki. Pani Hall robi to samo. Stawia pewną hipotezę, że wprowadzane zmiany przyniosą poprawę, następnie wprowadza zmianę a efekty poznamy wszyscy na własnej skórze. To jest - jak napisałam - szybki i niekosztowny sposób leczenia, tylko że dość ryzykowny, przy czym całe ryzyko błędu ponosi pacjent.

Obniżenie wieku rozpoczynania obowiązku szkolnego niesie ze sobą szereg konsekwencji, z których MEN chyba nie do końca zdaje sobie sprawę. Towarzyszy mu przeniesienie rocznego obowiązkowego przygotowania przedszkolnego (tzw. zerówki) z sześciolatków na pięciolatków (bo sześciolatki pójdą już do 1 klasy szkoły podstawowej). Dotychczas roczny obowiązek przygotowania dzieci do nauki szkolnej realizowany był w przedszkolach lub (tam gdzie przedszkoli nie było) w szkołach w tzw. szkolnych oddziałach przedszkolnych. Te ostatnie powstawały głównie w gminach wiejskich, gdzie ze względów demograficznych przedszkola zlikwidowano (bądź też nigdy nie istniały). W tych gminach znaczna część dzieci sześcioletnich, aby realizować wspomniany obowiązek, musiała do szkoły dojeżdżać tzw. gimbusami. Teraz dotyczyć to będzie pięciolatków - Pan sobie wyobraża pięciolatka w gimbusie? Bo ja z wielkim trudem.

Dotychczas etap 1-3 kończyły dzieci 9-10 letnie. Kolejny etap edukacyjny wymaga od dzieci znacznej już dojrzałości i samodzielności. Pojawia się podział na przedmioty, znacznie wzrastają wymagania, nauczycieli jest wielu, lekcje odbywają się z reguły w różnych pomieszczeniach, dzieci często nie mogą już korzystać przed i po zajęciach ze świetlic szkolnych, bo te przyjkmują tylko najmłodszych. W przyszłości to 8-9 latek będzie musiał sobie z tym wszystkim poradzić. Wyobraża Pan sobie dziecko w tym wieku wracające samodzielnie do domu i przebywające w tym domu samo bez opieki? Bo ja znów nie mogę sobie tego wyobrazić. Mam dziecko właśnie w tym wieku, a szkoła, do której chodzi, prowadzi świetlicę tylko dla klas 1-3. Starsze muszą sobie radzić same. Dziś nieraz widuję czwartoklasistów, jak ganiają bez nadzoru i opieki po korytarzach lub przesiadują w piwnicy w szatniach czekając aż odbiorą ich rodzice.

Dotąd o wyborze przedmiotów na maturze a tym samym dalszej drogi kształcenia decydował 17-18 latek. W przyszłości będzie to dziecko 15 letnie, także ze względu na to, że reforma proponuje, by kształcenie ogólne w liceum obejmowało tylko pierwszy rok nauki.

MEN i posłowie często szermują argumentem, że Polacy zbyt późno rozpoczynają życie zawodowe. Szczerze mówiąc, gdybym była pracodawcą wolałabym wybrać absolwenta w wieku lat 24 niż 23. Z prostej przyczyny - będzie prawdopodobnie bardziej odpowiedzialny i dojrzały.

Tak zwany przejściowy etap reformy wprowadza do oświaty całkowity chaos. Moje młodsze dziecko ma sześć lat, zerówkę realizuje w szkolnym oddziale przedszkolnym. W tym momencie zna już prawie wszystkie litery, zaczyna czytać, liczy w zakresie dzieięciu a nawet deudziestu. Taki poziom reprezentuje większość jego kolegów. Co będzie robił w przyszłym roku w klasie pierwszej, skoro program został dostosowany do możliwości dzieci sześcioletnich? A jeśli w jego klasie (na co się zapowiada) nie będzie ani jednego dziecka sześcioletniego (w moim ponad stutysięcznym mieście wolę posłania sześciolatka do klasy pierwszej zadeklarowało dotąd około 40 rodziców - to informacje z lokalnej prasy). Nie rozumiem zupełnie, dlaczego moje dziecko objęte ma być w tej sytuacji zmianą programową???

Większość rodziców pozostawi dzieci sześcioletnie w zerówkach przedszkolnych (o ile samorządy ich nie przeniosą do szkół), bo reforma nie cieszy się popularnością i zaufaniem społecznym. Tymczasem dla zerówek na przyszły rok brak podstawy programowej. Reforma MEN po prostu rozłazi się w szwach jak źle uszyty ciuch.

Jedyne argumenty, które przemawiają za wprowadzeniem tej zmiany - to argumenty natury ekonomicznej i demograficznej. Jeśli to szkoły pójdą sześciolatki zmiejszy się obciążenie samorządów kosztami oświaty, bowiem skróci się okres nauki przedszkolnej a ta finansowana jest jako zadanie własne. Koszty MEN nie ulegną zwiększeniu, ponieważ okres nauki szkolnej nie zostanie wydłużony. Na rynku pracy przybędzie jeden rocznik pracowników płacących podatki i składki, także te emerytalne. To są argumenty ważkie, nie od dziś wiadomo, że system emerytalny nam się sypie. Nie usprawiedliwiaja jednak w najmniejszym stopniu takiego sposobu wprowadzania reformy. Gdyby ją rzetelnie przygotowano, poprzedzając badaniami pilotażowymi, upowszechniając najpierw nauczanie przedszkolne, rzetelnie przygotowując podręczniki - byłaby łatwiejsza do zaakceptowania. A przede wszystkim niosłaby ze sobą znacznie mniej niebezpieczeństw.

Polecam również raport Eurydice: "Szkolnictwo średnie w Unii Europejskiej: struktury, organizacja i administracja". Znajdzie tam Pan dane na temat wieku, w którym kończą się szkoły średnie drugiego stopnia w krajach UE. Proszę zwrócić uwagę, jak wiele jest krajów, gdzie absolwenci cyklu ogólnokształcącego, prowadzącego do matury i na studia wyższe, kończą naukę w wieku 19 a nawt 20 lat. Tymczasem nasi politycy wmawiaja nam, że Polacy naukę kończą zbyt późno. (raport jest dostępny na polskich stronach Eurydice, moge go też Panu podesłać),

Polecam też najnowszy raport MEN (również na polskich stronach eurydice) "The system of education in Poland". W rozdziale 2.4 znajdzie Pan dane statystyczne na temat upowszechnienia wychowania przedszkolnego w Polsce. Proszę zwrócić uwagę na drugą tabelkę. Wychowanie przedszkolne na wsiach opiera się w ogromnej mierze na szkolnych oddziałach przedszkolnych - to do tych 7 701 szkół pójdą pięciolatki, których rodzice zechcą, by przygotowały się do nauki w pierwszej klasie. Pozdrawiam i przepraszam za liczne literówki. Forsycja

6-latki
O mnie 6-latki

Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami Konstytucja RP, art. 48 ust.1 W salonie24 o sześciolatkach pisali m.in.: Forsycja: kosztem dzieci wyrus o słowach min. Boniego toyah - pryncypialnie Almanzor zaczynał wcześnie de Valmont o nieprzygotowaniu Galopujący Major po swojemu rozum - i za, i przeciw Artur Nicpoń o lewactwie Leski o wecie i emeryturach Leski o badaniach naukowych "Badania" - okiem statystyka Poza salonem piszą też: - sporo na Forum Rodziców - równoległa inicjatywa Ratuj Maluchy, która skupia się na odrzuceniu tej konketnej ustawy - Kabaret Mumio dla "Ratuj Maluchy :)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka