20 obserwujących
453 notki
286k odsłon
  505   4

Żal mi pisarki Grocholi...

Żal mi pisarki Grocholi w zasadzie od ostatniej niedzieli, kiedy na warszawskim spędzie niewychodzących z UE z widocznym zdenerwowaniem udowadniała w swoim wystąpieniu, z jak ciemnego i pozbawionego wiadomości o świecie miejsca odosobnienia właśnie przed chwilą, specjalnie na tę okazję  ją wypuszczono.

Dziś rano jednak, zmuszony do obudzenia się o niegodziwie bolesnej porze, czyli piątej rano, zamiast zimnego prysznica włączyłem sobie TVN24, co zawsze lepiej na mnie działa, niż wspomniany prysznic. W powtórce programu ujrzałem pisarkę Grocholę w szponach redaktora Kraśki i już wiedziałem, że będzie tkliwie i opiekuńczo. Okazało się, że pisarka Grochola bardzo wiele wie a czego nie wie, zaraz się dowie od niezawodnego mistrza wywiadów. tych telewizyjnych naturalnie. Redaktor Kraśko bowiem nic nie stracił na swoim, słynącym z rzetelności warsztacie, z którego był szeroko znany jeszcze z czasów swej misji dziennikarskiej w TVP. oczywiście z okresu demokratycznego rozkwitu tej stacji.

Zacznę jednak od tego, co pisarka Grochola już wie. Wie, że była zbrodnia na stadninie w Janowie, wie też, że pisowskie Państwo wycięło w pień dwa miliony drzew, wie o tym, że miłość jest piękna. Ja z kolei wiem, że w Janowie rozbito sitwę, która ze stadniny uczyniła prywatny folwark, wiem też skąd pisarka Grochola wie o dwóch milionach wyciętych drzew. Wie stąd, skąd ja wiem, czyli od Tuska ale nie wie, że pisowskie Państwo zasadziło w tym samym czasie trzy miliardy drzew, co nie jest jakąś specjalną zasługą bo wynika z konsekwentnej gospodarki leśnej, prowadzonej od niepamiętnych czasów. Mam nadzieję, że o pięknie miłości  nie dowiedziała z Gazety Wyborczej, chociaż targają mną pewne wątpliwości...

Żal mi było pisarki Grocholi, bo zastanawiałem się nad tym, jak dojrzałej, w dodatku, jakby nie było, piśmiennej kobiecie można rzucać takie bzdury a ona łyka to bez mrugnięcia okiem, niczym pelikan?

Odpowiedź nadeszła, jeszcze tej samej minuty. Redaktor Kraśko, zgodnie ze sztuką własną i najlepszymi tradycjami macierzystej stacji, rzuca pisarce Grocholi następną brednię do połknięcia, mianowicie wiedząc doskonale, jak dalece mija się z prawdą, zadaje pytanie: Jak pani się czuła, kiedy przemawiała pani do 80-ciu a może stu tysięcy ludzi? (SIC!).  Patrzyłem jak zapytanej spotniały oczy, jak treść pytania utkwiła jej w gardle, czekałem z napięciem... zwymiotuje, czy połknie? I co?  Połknęła!

Połknęła, bo za chwilę powiedziała, że kiedy przemawiała wczoraj do stu tysięcy ludzi....

No cóż, nikt i nic już do końca życia pisarki Grocholi, co więcej jej potomnych nie przekona, że połknęła zwykłe łgarstwo redaktora Kraśki a w salonie jej praprawnuczki będzie wisiał obraz przedstawiający moment, w którym antenatka przemawia do stu tysięcy ludzi na Placu Konstytucji w Warszawie w roku pańskim 2021.

Łyknęła, uwierzyła jak w inne bzdury...Tak to działa i widziałem ten proces formowania ofiary na żywo, choć trzeba przypomnieć starą maksymę prawniczą a mianowicie: chcącemu nie dzieje się krzywda. A nam...I owszem.


Niewdzięcznikiem byłbym, gdybym teraz nie wspomniał o redaktorze Kraśce. Oczywiście, bardzo go przepraszam, że użyłem słowa łgarstwo, bo przecież to rzetelny dziennikarz i jeśli spytać go o te sto tysięcy, odpowie że jako rzetelny i uczciwy powołał się na oficjalne źródło z Ratusza. A jeśli zapytać o inne źródła i wyliczenia, zdziwi się po kraśkowemu i odpowie, że będzie musiał to sprawdzić. Wiem to, bo robi tak przy każdym swoim przekłamaniu, z którego jakoś tam musi się wywinąć. A sprawdzać i szukać innych źródeł trzeba, zanim się wprowadzi w błąd, choćby pisarkę Grocholę. Czyż nie? Otóż dla Kraśki, nie.

Tak, żal mi pisarki Grocholi, tak samo jak żal mi tych "stu tysięcy" oszukanych i zmanipulowanych. Powiedziała jeszcze z bólem, że z TVP dowiedziała się, iż protestowała przeciw Konstytucji...

No tak, droga pani, właśnie tak.  Cóż to, zdziwiona?

Lubię to! Skomentuj36 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura