Liudprand Liudprand
51
BLOG

Dziennik vs. blogerzy – refleksje pobitewne

Liudprand Liudprand Polityka Obserwuj notkę 4

Powoli opada bitewny kurz po batalii wywołanej sprawą ujawnienia przez Dziennik tożsamości Kataryny. Kto żyw, a kto trup? Wedle dominującej, przynajmniej w blogosferze, opinii zwarcie zakończyło się sromotną porażką Dziennika i jego głównego harcownika Cezarego Michalskiego. Nie jest to jednak obraz prawdziwy, gdyż nie wszystkie argumenty Dziennika są pozbawione wartości, i nie wszystkie tezy obrońców Kataryny dadzą się utrzymać.

 Jest na przykład grubym nadużyciem oskarżanie Dziennika o szantaż wobec Kataryny, gdyż słynny sms Dziennika w żadnym wypadku nie spełnia kryteriów szantażu. Wskazanie możliwych konsekwencji nieujawnienia tożsamości Kataryny w zaproponowanej przez gazetę formie to jednak zgoła co innego niż groźba, że jeśli Kataryna nie pójdzie na wspólpracę, to my zrobimy to czy tamto.
 
Chybiony jest również argument, że Dziennik nie miał prawa ujawniać tożsamości Kataryny, gdyż ta nie jest osobą publiczną. Krytycy Dziennika wpadają tutaj we własne sidła, gdyż zarzucając tej gazecie niezrozumienie fenomenu internetu, sami nie rozumieją dzisiejszej rzeczywistości medialnej, w której po prostu fakt zaistnienia przez dłuższy czas w tej czy innej formie w przestrzeni publicznej czyni z człowieka osobę publiczną. Michalski ma całkowitą rację twierdząc, że Kataryna przyjmując na siebie rolę stałej recenzentki polskiej polityki i stając się postacią rozpoznawalną dla wielkiej liczby ludzi, stała się tym samym osobą publiczną. Takie są fakty i powoływanie się w tym kontekście na jakieś kodeksowe definicje osoby publicznej po prostu zalatuje naftaliną.
 
Z drugiej strony tenże sam Cezary Michalski przekracza zdecydowanie rozsądną miarę w swych potępieniach dla anonimowych internautów. I chodzi tu nie tyle o jego argumenty, które zasadniczo są całkiem sensowne, ale o emocjonalny sos, w jakim są one podawane. Publicystyka Michalskiego w ogóle cechuje się dużą emocjonalnością, ale poziom agresji i pogardy, jaki cechuje parę jego tekstów w sprawie Kataryny jest zaiste niebotyczny i przywołuje nieuchronne skojarzenia z niejakim Stefanem N. (co ciekawe, w dyskusjach panelowych było zupełnie inaczej). Odnoszę wrażenie, że Cezary Michalski poszedł na wojnę z internautami nie tylko w imię Sprawy, ale również gnany chęcią załatwienia jakichś osobistych z nimi porachunków i wyładowania wzbierającej przez długi czas frustracji wywołanej bezpardonowymi atakami na swoją osobę.
 
W sumie cała wojenka o Katarynę zakończyła się bez wyraźnych zwycięzców i przegranych, choć jej uczestnicy mają zapewne odmienne zdanie na ten temat.
Liudprand
O mnie Liudprand

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka