W zgiełku komentarzy dotyczących ostatniej genialnej kiwki naszego niezrównanego Donaldinho przemknęła niezauważona notatka PAP sprzed kilku dni mówiąca o upomnienieniu skierowanym do Radia Maryja przez KRRiT w sprawie dyskryminacyjnego zdaniem Rady charakteru niektórych audycji Rydzykowej rozgłośni. Chodziło m. in. o wyemitowaną 13 marca na antenie radia wypowiedź Jana Kobylańskiego, w której najjaśniejsza gwiazda polskiej diaspory na półkuli zachodniej ubolewa nad faktem niskiej reprezentacji prawdziwych Polaków we władzach RP, a ponadto o felieton Stanisława Michalkiewicza z 16 marca, w którym ten ostatni zarzucił Gazecie Wyborczej kierowanie się przesłankami rasowymi.
Zdaniem KRRIT, bazującej w tej materii na ekspertyzie pracowników Zakładu Praw Człowieka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, wypowiedzi te – cytuję – „miały charakter nie tylko nierównego traktowania, ale były także dyskryminujące ze względu na narodowość".
Niezmiernie zaintrygowała mnie ta interpretacja, jako że w obu zaczepionych wypowiedziach nie znalazłem żadnych odniesień do innej niż polska narodowości, którą można by ewentualnie uznać za obiekt domniemanej przez KRRIT za podszeptem uczonych jurystów dyskryminacji. Do tej pory sądziłem, że dyskryminować czy nierówno traktować można jedynie kogoś, ale najwyraźniej można to robić ot tak sobie ogólnie i w oderwaniu. No chyba że przyjąć, iż Krajowa Rada i jej eksperci uznają za narodowość implikowanych przez wypowiedź Kobylańskiego nieprawdziwych Polaków. Jeśli tak, to należałoby oczekiwać, że czym prędzej podzielą się z nami swoją wiedzą na temat kryteriów pozwalających zidentyfikować tę powołaną przez siebie do istnienia grupę etniczną.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)