Liudprand Liudprand
393
BLOG

Największe kłamstwo Generała

Liudprand Liudprand Polityka Obserwuj notkę 3

To wcale nie teza o „mniejszym złu” stanu wojennego jako alternatywy dla sowieckiej interwencji stanowi największą manipulację generała Jaruzelskiego w jego wieloletniej bitwie o pamięć. Stanowi ona oczywiście jeden z filarów autoapologetycznej strategii Generała, jednak chyba jeszcze ważniejszą rolę odgrywa w tej ostatniej inny argument – twierdzenie o „nieuchronności konfrontacji” pomiędzy władzą i Solidarnością. Jaruzelski niezwykle konsekwentnie buduje w swych licznych książkach atmosferę grozy i napięcia, starając się przekonać czytelników, że gdyby nie stan wojenny nasza ukochana Ojczyzna stoczyłaby się niechybnie w otchłań krwawej wojny domowej. Budując tę narrację posuwa się niekiedy do irytujących nadużyć, kiedy np. przeprowadza analogię pomiędzy atmosferą karnawału Solidarności, a atmosferą napięcia poprzedzającego wybuch Powstania Warszawskiego. Innym razem jest zaś po prostu śmieszny, kiedy np. pisze całkiem serio (w książce Różnić się mądrze – poprzedni przykład też stamtąd), że rodziny funkcjonariuszy MSW i MON z niepokojem oczekiwały niezapowiedzianych wizyt siepaczy z Solidarności. Tym ewidentnym manipulacjom towarzyszy staranny retusz tła, gdyż obraz PRL-u jest w narracji Jaruzelskiego pozbawiony wszystkich elementów świadczących o totalitarnym charakterze tego państwa i zakulisowych działaniach władz zmierzających do likwidacji solidarnościwej „kontrrewolucji”. Ot, takie sobie zwykłe państwo z zatroskaną o dobro obywateli władzą i radykalizującą się opozycją, spychającą przez swe nieodpowiedzialne działania kraj na krawędź przepaści. Na czele opozycji stoi co prawda w miarę porządny gość – kapral Wałęsa – ale traci on powoli wpływ na Solidarność, przejmowaną przez elementy awanturnicze. Są też jeszcze zwykli obywatele, którzy za pośrednictwem swej reprezentacji – Sejmu – i wielu organizacji społecznych ślą do władz coraz bardziej dramatyczne apele o zaprowadzenie porządku w udręczonej Ojczyźnie. Taki oto obraz sytuacji w okresie od Sierpnia do Grudnia otrzymuje czytelnik autoapologetycznej twórczości Generała. A że jest to obraz nakreślony przez osobę o dużej inteligencji, przy tym nie pozbawioną talentu pisarskiego, to trudno się dziwić, że tak wielu zdołał uwieść.

Twierdzenie o „nieuchronności konfrontacji” nie ma oczywiście żadnego pokrycia w faktach, gdyż żeby mogło dojść do wojny domowej, muszą istnieć dwie dążące do niej, a przynajmniej mające możliwość jej prowadzenia (ile sztuk broni zgromadziła Solidarność?), strony. Wszelako ta uporczywie forsowana przez Generała teza odsłania jednak jakąś istotną prawdę o ówczesnej rzeczywistości. Otóż do konfrontacji musiało rzeczywiście dojść, ale wyłącznie dlatego, że od pierwszych chwil istnienia Solidarności parła do niej komunistyczna władza, gotowa zrobić wszystko, byle tylko zachować swoją monopolistyczną pozycję. Generał zdradza nam więc niechcący rzeczywiste i najgłębsze – wynikające z logiki systemu – motywy swoich działań. Jeśli zatem zbawca, to (na krótką metę, na szczęście) systemu, a nie Polski.

Liudprand
O mnie Liudprand

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka