Refleksja ogólna
Lubię poznawać odległe kultury. Takie, które funkcjonują według własnych kodów, rytuałów i zasad, dla postronnego obserwatora niemal nieczytelnych. Na razie moje możliwości są ograniczone — pozostaje Netflix i południowokoreańskie filmy, w których zadziwia mnie wszystko: hierarchie społeczne, emocjonalność, sposób prowadzenia sporów, relacje służbowe. Człowiek ogląda i myśli: „To fascynujące, ale jak oni właściwie postrzegają świat?”
Relacja z procesu - bijąca na głowę filmy południowo koreańskie
Nie przypuszczałem jednak, że równie egzotyczną kulturę uda mi się zaobserwować w Krakowie.
Proces o "choinkę"
Taką możliwość dały relacje sądowe z procesu Grzegorz Braun dotyczącego zniszczenia choinki i sporów wokół jej ustawienia. Proces ten okazał się czymś znacznie ciekawszym niż zwykła lokalna awantura o dekorację. Stał się oknem do świata zamkniętej kultury środowiska sędziowskiego — świata, który dla zwykłego obywatela pozostaje zazwyczaj niewidoczny.
Trzeba przyznać: zadziwia tam wszystko
Od sposobu argumentacji, przez intelektualne konstrukcje uzasadniające własne działania, aż po niezwykłą swobodę w traktowaniu prawa wtedy, gdy dotyczy ono samych przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. Przesłuchania sędziów i opisy środowiskowych relacji były bardziej pouczające niż niejeden podręcznik do socjologii elit. Można było zobaczyć kastową strukturę środowiska, jego wewnętrzne przekonanie o szczególnej pozycji oraz poczucie, że obowiązujące reguły są czymś elastycznym — zależnym od tego, kto akurat działa.
Najbardziej zdumiewające są jednak konkretne działania
Oto grupa sędziów związanych ze stowarzyszeniami Themis oraz Iustitia uznała, że może samodzielnie organizować przestrzeń publicznego budynku sądu poprzez ustawianie w nim określonych obiektów bez zgody zarządcy obiektu. Jeszcze ciekawsze było prezentowane przekonanie, że taka zgoda w ogóle nie jest potrzebna.
Dla przeciętnego obywatela logika wydaje się prosta: jeśli grupa zawodowa chce prezentować swoje opinie lub symbole w budynku publicznym, robi to w miejscu wskazanym przez administratora obiektu i zgodnie z obowiązującymi procedurami. Tymczasem nawet po wcześniejszym zakwestionowaniu tych działań przez zarządcę budynku i usunięciu spornej instalacji nie pojawiła się głębsza refleksja nad własnym postępowaniem.
Przeciwnie — można odnieść wrażenie, że samo kwestionowanie działań środowiska sędziowskiego zostało potraktowane niemal jako akt obrazy majestatu.
Jeszcze ciekawiej robi się w kwestiach organizacyjnych i finansowych
Z relacji wynika bowiem obraz funkcjonowania stowarzyszeń w sposób przypominający nieformalny obieg gospodarczy: zbiórki „do kapelusza”, zakupy wyposażenia bez standardowej dokumentacji, niejasny status nabywanego mienia. Oczywiście można argumentować, że chodziło o działania spontaniczne i oddolne. Problem polega jednak na tym, że dokładnie te same środowiska na co dzień oceniają obywateli i przedsiębiorców według rygorystycznych standardów formalnych.
Trudno nie dostrzec dysonansu
Przedsiębiorca, który nie posiada właściwej dokumentacji zakupu, może spodziewać się poważnych problemów podatkowych lub księgowych. Tymczasem przedstawiciele zawodów prawniczych zdają się uważać, że ich własna działalność społeczna może funkcjonować według zasad znacznie bardziej swobodnych.
Najbardziej niepokojący pozostaje jednak wątek relacji między sędzią a adwokatem.
Według opisywanych relacji sędzia krakowskiego sądu miała zlecać adwokatce wykonywanie ozdób choinkowych wraz z określaniem konkretnych treści umieszczanych na tych ozdobach. Sam fakt wykonywania pracy przez adwokata na rzecz sędziego budzi pytania natury etycznej. Relacja pomiędzy tymi zawodami musi bowiem zachowywać maksymalny dystans i przejrzystość — nie tylko rzeczywistą, ale nawet pozorną.
W przeciwnym razie pojawia się pytanie, czy osoba wykonująca takie zadania nie mogła oczekiwać przychylności lub budować relacji zależności. Nawet jeśli żadna korzyść procesowa nigdy nie wystąpiła, samo powstanie takiego wrażenia podważa zaufanie do bezstronności sądu.
To właśnie jest najbardziej uderzające w całej tej historii: nie pojedyncza choinka, nie polityczny konflikt i nie medialny spektakl, ale sposób myślenia ujawniony mimochodem. Sposób myślenia części środowiska, które przez lata przyzwyczaiło się, że stoi ponad zwykłym społecznym osądem.
A przecież sądy działają „w imieniu Rzeczypospolitej”. Nie we własnym.
Czy naruszyli?
W kontekście opisywanych działań publiczna debata mogłaby dotyczyć m.in.:
* Konstytucja RP — zasada legalizmu (art. 7), równości wobec prawa (art. 32), bezstronności władz publicznych;
* Prawo o ustroju sądów powszechnych — obowiązek dbania o godność urzędu sędziego;
* Zbiór Zasad Etyki Zawodowej Sędziów — wymóg unikania sytuacji podważających zaufanie do bezstronności;
* Kodeks Etyki Adwokackiej — zasady niezależności i unikania relacji mogących rodzić konflikt interesów;
* Prawo stowarzyszeń — obowiązki dotyczące majątku i działalności organizacji;
* Ordynacja podatkowa oraz przepisy rachunkowe — wymogi dokumentowania wydatków i transakcji;
* Kodeks pracy — w zakresie ewentualnych rozważań dotyczących relacji zależności i nacisku;
* Kodeks karny — w zakresie potencjalnego przekroczenia uprawnień lub naruszenia obowiązków, jeśli zaistniałyby ku temu przesłanki ustalone przez właściwe organy.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)