Wyciek danych żołnierzy z Centrum Szkolenia Łączności i Informatyki
Do poważnego naruszenia bezpieczeństwa doszło w Centrum Szkolenia Łączności i Informatyki (CSŁiI) w Zegrzu, jednostce odpowiedzialnej za szkolenie specjalistów z zakresu cyberbezpieczeństwa, walki elektronicznej oraz systemów dowodzenia dla Sił Zbrojnych RP. Jak ustalił Onet, na ogólnodostępny dysk OneDrive trafiły dane 392 żołnierzy. Udostępnione pliki zawierały nie tylko imiona, nazwiska i numery PESEL, ale również szczegółowe informacje dotyczące pobieranych świadczeń finansowych.
Według ustaleń serwisu każdy użytkownik wojskowej sieci miał możliwość swobodnego skopiowania tych danych. Za wyciek miał odpowiadać żołnierz Wojsk Obrony Terytorialnej oddelegowany do pracy w Sekcji Ekonomicznej centrum. Mimo posiadanych uprawnień udostępnił plik wszystkim użytkownikom sieci wewnętrznej jednostki.
Generał: To "prezent dla rosyjskiego wywiadu"
Sprawę ostro skomentował były dowódca Eurokorpusu gen. Jarosław Gromadziński, który ocenił, że skala zagrożenia jest znacznie większa, niż może się wydawać. – Konsekwencje mogą być straszne, bo mają wystawionych ludzi na tacy. Każdy człowiek ma miękkie podbrzusze: rodzinę, problemy i inne. Jeżeli wywiad wie, gdzie on pracuje, to ma ułatwione zadanie – powiedział w rozmowie z Onetem.
Generał nazwał wyciek wręcz "prezentem dla obcego wywiadu", wskazując przede wszystkim na rosyjskie służby. Zwrócił także uwagę na paradoks całej sytuacji. Do naruszenia doszło bowiem w jednostce, która odpowiada za szkolenie specjalistów zajmujących się ochroną informacji i cyberbezpieczeństwem.
Wojsko potwierdza "incydent"
Wyciek został wykryty przez cywilnego pracownika odpowiedzialnego za ochronę danych osobowych (RODO) - opisuje Onet. Początkowo sprawa miała zakończyć się jedynie sporządzeniem notatki służbowej. Dopiero działania dziennikarzy i zawiadomienie organu odpowiedzialnego za ochronę danych nadały sprawie rozgłos. Dowództwo określiło zdarzenie mianem "incydentu", a jedyną osobą, wobec której wyciągnięto konsekwencje, został żołnierz WOT odpowiedzialny za udostępnienie pliku. Otrzymał jedynie upomnienie.
Zdaniem gen. Gromadzińskiego taka reakcja jest niewspółmierna do zagrożenia. – Powinien polecieć komendant, szef pionu i szef działu, z którego nastąpił wyciek. Bez radykalnych decyzji nic się nie zmieni – ocenił.
W centrum zainteresowania znalazł się komendant CSŁiI, płk Krzysztof Rawski, który odpowiada za funkcjonowanie jednostki i bezpieczeństwo danych. Serwis wskazuje również na kierownictwo Sekcji Ekonomicznej, z której miały pochodzić udostępnione dokumenty. Według ustaleń dziennikarzy kierowniczka sekcji nie poniosła żadnych konsekwencji dyscyplinarnych. Onet zwraca uwagę na jej rodzinne powiązania z Wojskowymi Zakładami Łączności nr 1, jednak ani ta instytucja, ani Centrum Szkolenia Łączności i Informatyki nie odpowiedziały na pytania dotyczące tej sprawy.
Wyciek danych z jednostki odpowiedzialnej za szkolenie specjalistów od cyberbezpieczeństwa każe zastanowić się nie tylko nad ochroną danych osobowych, ale również nad bezpieczeństwem informacji dotyczących żołnierzy pełniących służbę w strategicznych strukturach Wojska Polskiego.
Fot. Żołnierze Wojska Polskiego/East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (32)