Sprawa dotyczy Jakuba Heisiga z Chorzowa. We wrześniu 2026 r. głośnym echem w polskich i czeskich mediach odbiła się informacja o jego napaści w Ostrawie, jednak dochodzenie policji wykazało zupełnie inny przebieg zdarzeń niż pierwotnie przedstawiany.
1. Pierwsza wersja wydarzeń (wrzesień 2026 r.)
Jakub Heisig przebywał w Czechach w ramach charytatywnego rajdu rowerowego „Rajza dla Marceliny” (trasa ok. 800 km wokół historycznych granic Górnego Śląska). Celem akcji było zbieranie środków na leczenie jego ciężko chorej na raka partnerki.
Według relacji przekazanej wówczas przez Heisiga oraz organizatorów zbiórki:
Do ataku miało dojść w centrum czeskiej Ostrawy.
Rowerzysta twierdził, że został bez powodu zaatakowany, skopany i poturbowany przez polskojęzycznych mężczyzn.
Powodem agresji miał być żółto-niebieski kapelusz z napisem „GÓRNY ŚLONSK”. Według jego słów napastnicy pomylili barwy Górnego Śląska z barwami flagi Ukrainy i wyzywali go m.in. od „Ukraińców” i „banderowców”.
Po tym zdarzeniu mężczyzna trafił na badania do szpitala, przerywając rajd i wracając do Polski. Sprawa wywołała duże poruszenie w mediach, a zbiórka na leczenie jego partnerki błyskawicznie przekroczyła zakładany cel.
2. Ustalenia śledztwa i rzeczywisty przebieg (listopad 2026 r.)
Wskutek dochodzenia prowadzonego przez czeską policję ustalono zupełnie inny przebieg i tło incydentu:
Sprawcy: Napastnikami nie byli Polacy, lecz dwaj obcokrajowcy (Słowacy).
Miejsce i przebieg: Zamiast ataku na ulicy w drodze ze sklepu, z ustaleń śledczych wynika, że mężczyźni spotkali się w jednym z klubów nocnych w centrum Ostrawy. Po opuszczeniu lokalu doszło między nimi do kłótni.
Motyw: Według czeskiej policji powodem fizycznej agresji nie były barwy czapki ani kwestie narodowościowe. Konflikt wybuchł z powodu słownych insynuacji i obrażenia matki jednego ze Słowaków przez Jakuba H. Kłótnia przeobraziła się w szarpaninę i atak fizyczny.
Status prawny
Sprawcy zostali ustaleni przez czeską policję, przyznali się do czynu i współpracowali ze śledczymi. Postawiono im zarzuty; z racji tego, że jeden z nich działał w warunkach recydywy, grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności, drugiemu zaś do 2 lat.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)