Interwencja wobec męża Holeckiej. Policjanci nie mieli kamer, znamy finał

Redakcja Redakcja Policja Obserwuj temat Obserwuj notkę 53
Wniosek o ukaranie do sądu za brak podania danych osobowych i niestosowanie się do znaku na drodze - takie konsekwencje wyciąga policja wobec męża Danuty Holeckiej, Krzysztofa Dunina-Holeckiego. Skucie go kajdankami i powalenie na ziemię wzmogło polityczne emocje po wejściu w obstawie policji sędziów do TK oraz zważywszy na dzień Wszystkich Świętych. Okazuje się, że policja w trakcie interwencji nie miała kamer na mundurach.

Z artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego policja obezwładniła męża Danuty Holeckiej i użyła kajdanek
  • Co o brutalności policji mówi znana dziennikarka
  • Dlaczego policja nie dysponuje oficjalnym nagraniem wideo z przebiegu zdarzenia
  • Jakie zarzuty usłyszał Krzysztof Dunin-Holecki i co grozi mu w sądzie

Zatrzymanie przed cmentarzem na Służewie

Do incydentu doszło przy ulicy Fosa w Warszawie. Danuta Holecka wraz z małżonkiem przyjechała na cmentarz, by odwiedzić mogiłę syna Juliana, który zmarł w 2024 roku w wieku 31 lat. Według policji kierowca wjechał samochodem w strefę objętą znakiem B-1, czyli zakazem ruchu w obu kierunkach. Ograniczenie wprowadzono w ramach czasowej organizacji ruchu w rejonie nekropolii.

Dziennikarka przedstawiła inną wersję wydarzeń na antenie Telewizji Republika. - Przyjeżdżamy tu codziennie. Nigdy tego znaku tu nie było. Ustawiono go dzisiaj, nie zauważyliśmy go – mówiła Danuta Holecka, relacjonując początek całego zajścia. Według Tomasza Sakiewicza na miejscu zaparkowane były również inne samochody. Wobec nikogo więcej policja nie podjęła interwencji.  


Dwie wersje wydarzeń: "Glebowanie" kontra opór

Rodzina zapamiętała przebieg interwencji zupełnie inaczej niż mundurowi. Według relacji Danuty Holeckiej policjanci brutalnie powalili jej męża na ziemię i przyduszali go kolanem lub nogą do szyi. Potem skuli go kajdankami i zaprowadzili do radiowozu.

Telewizja Republika wyemitowała fragmenty nagrania wideo przedstawiające część tych czynności. Stacja oceniła całą akcję jako motywowany politycznie atak i represje wobec środowiska dziennikarskiego. Wcześniej opisywaliśmy ten incydent w materiale: Mąż Danuty Holeckiej zatrzymany. Policja skuła go przed cmentarzem.

Władze kategorycznie odrzucają oskarżenia o polityczne tło działań. Do zarzutów odniosła się na platformie X rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka. "Polska Policja nie interweniowała dlatego, że ktoś zaparkował przy cmentarzu. Mężczyzna zaparkował w miejscu niedozwolonym, a gdy funkcjonariusze próbowali go pouczyć, nie reagował na ich polecenia. Został więc zabrany do radiowozu w celu ustalenia tożsamości. Przedstawianie tej interwencji jako ataku na rodzinę, pomija jej istotne okoliczności i jest manipulacją. Prawo obowiązuje każdego, również rodzinę pracownika TV Republika” - napisała. 

Komenda Stołeczna Policji przekazała w oficjalnym komunikacie, że kierowca nie wykonywał poleceń i odmówił wylegitymowania się. Środki przymusu bezpośredniego miały natomiast zapobiec jego samowolnemu oddaleniu się. KSP napisała: "Podkreślamy, że interwencja była następstwem stwierdzonego naruszenia przepisów ruchu drogowego oraz zachowania kierującego podczas podejmowanych przez policjantów czynności. Nie miała żadnego związku z tożsamością pasażerów samochodu ani wykonywaną przez nich działalnością zawodową. Informacje przedstawiające interwencję jako podjętą bez uzasadnionej przyczyny są niezgodne z ustalonym przebiegiem zdarzenia”.

W sprawę włączył się także poseł Grzegorz Płaczek. Skierował on interwencję poselską do komendanta rejonowego Policji Warszawa II insp. Przemysława Dębińskiego, domagając się wyjaśnień dotyczących zasadności użycia siły fizycznej. 


Brak kamer nasobnych u policjantów 

W trakcie trwania czynności mężczyzna zaczął uskarżać się na złe samopoczucie i dolegliwości w klatce piersiowej. Funkcjonariusze zdecydowali o wezwaniu na miejsce zespołu ratownictwa medycznego, który udzielił mu pomocy. Niezbędnym elementem w ocenie prawidłowości działań policjantów mogły być nagrania z policyjnych rejestratorów. Policjanci nie mieli jednak kamer nasobnych, dlatego nie powstało nagranie z ich urządzeń.

Asp. szt. Marta Haberska, oficer prasowy Komendy Rejonowej Policji Warszawa II, przekazała: "Jeśli chodzi o nagranie z interwencji, będzie z tym problem, ponieważ policjanci nie byli wyposażeni w kamery nasobne. A szkoda, bo bardzo by się tutaj przydały”. Cała sprawa znajdzie swój finał na sali sądowej. Jak poinformowała policja, Krzysztof Dunin-Holecki odpowie przed sądem za niezastosowanie się do znaku drogowego oraz odmowę podania danych osobowych.  

 

Fot. Moment skucia męża Danuty Holeckiej przez policję przed cmentarzem/screen

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj53 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (53)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo