Różne powody spóźnienia do pracy
Różne powody spóźnienia do pracy

Korki, zaspanie i poranny seks. Dlaczego Polacy spóźniają się do pracy

Redakcja Redakcja Praca Obserwuj temat Obserwuj notkę 2
Niemal połowa pracujących Polaków deklaruje, że nigdy nie spóźnia się do pracy. Reszta przyznaje, że zegarek czasem wygrywa, a co dziesiąty pracownik przegrywa z nim co tydzień. Najczęściej winne są korki i komunikacja miejska, ale wiele porannych opóźnień zaczyna się jeszcze w domu. Na liście powodów znalazł się też poranny seks. Ciekawe, która wymówka jest najbliższa czytelnikom Salon24?

Tego dowiesz się po przeczytaniu artykułu:

  • Co najmniej raz w tygodniu spóźnia się 10,5 proc. pracowników, a 3,6 proc. niemal codziennie.
  • Wśród osób od 18 do 24 lat regularnie spóźnia się 28,6 proc., wśród pracowników po 55. roku życia tylko 4,2 proc.
  • W największych miastach główną przyczyną są opóźnienia komunikacji miejskiej, na wsi korki.
  • Mężczyźni niemal dwa razy częściej niż kobiety tłumaczą spóźnienie porannym seksem. 

Polacy podzieleni niemal na pół 

Z badania agencji zatrudnienia Personnel Service wynika, że pod względem punktualności Polacy dzielą się niemal na pół. Aż 48,6 proc. pracowników deklaruje, że nigdy nie spóźnia się do pracy. Pozostali przyznają, że przynajmniej od czasu do czasu docierają na miejsce po czasie. Zwykle są to jednak pojedyncze wpadki. Niemal co piąty badany (19,2 proc.) spóźnia się raz w roku lub rzadziej, 8,4 proc. dwa lub trzy razy w roku, a 8,3 proc. raz na dwa lub trzy miesiące.


Jest jednak grupa, dla której walka z zegarkiem to codzienność. Łącznie 10,5 proc. pracowników spóźnia się co najmniej raz w tygodniu, a 3,6 proc. codziennie lub prawie codziennie. Najczęściej problem dotyczy najmłodszych. W grupie od 18 do 24 lat aż 28,6 proc. przyznaje się do spóźnień przynajmniej raz w tygodniu, podczas gdy wśród osób po 55. roku życia to zaledwie 4,2 proc. Wyraźna jest też różnica między płciami. Co tydzień spóźnia się 14,6 proc. mężczyzn i 6,4 proc. kobiet.

Punktualność zmienia znaczenie

Jeszcze kilkanaście lat temu spóźnienia oceniano głównie przez pryzmat czasu straconego przez pracodawcę i kosztów, jakie się z tym wiążą. W wielu branżach to myślenie wciąż obowiązuje. W części zawodów sama obecność w konkretnym miejscu o konkretnej godzinie przestała jednak być podstawową miarą efektywności.

Nie oznacza to końca punktualności, ale zmianę jej sensu. Coraz częściej liczy się nie to, czy ktoś zaczął pracę punktualnie o 8:00, lecz czy jest dostępny wtedy, gdy wymaga tego jego rola, i czy jego rytm dnia nie utrudnia pracy innym. Są jednak sektory, w których spóźnienie jednej osoby uruchamia efekt domina. Tak dzieje się w produkcji, logistyce, handlu, ochronie zdrowia czy usługach.

Krzysztof Inglot, ekspert rynku pracy i założyciel Personnel Service, zwraca uwagę na zmianę, jaką przyniosła pandemia.

- W części organizacji na skutek pandemii przeszliśmy od kultury obecności do kultury rezultatu. - mówi Inglot. - Jeżeli pracownik ma elastyczne godziny, realizuje swoje zadania i pozostaje dostępny wtedy, kiedy wymaga tego zespół, sama godzina rozpoczęcia pracy ma mniejsze znaczenie. Elastyczność działa jednak tylko tam, gdzie pozwala na nią charakter pracy. Dlatego dzisiaj punktualność należy rozpatrywać nie tylko jako kwestię dyscypliny, ale przede wszystkim wpływu pracownika na cały proces. 

Najpierw korki, potem budzik 

Pytani o przyczyny spóźnień, pracownicy najczęściej wskazują dojazd. Korki wymienia 34 proc. spóźniających się, a opóźnienia komunikacji miejskiej kolejne 26 proc. Wiele zależy jednak od miejsca zamieszkania. Na wsi korki wskazuje 39,3 proc. spóźniających się, a problemy z transportem publicznym 19,3 proc. W miastach powyżej 500 tys. mieszkańców na prowadzenie wysuwają się opóźnienia komunikacji miejskiej. Narzeka na nie połowa badanych.


Równie często kłopot zaczyna się, zanim ktokolwiek wyjdzie z domu. Do spóźnień przez zaspanie lub zbyt długi sen przyznaje się 30 proc. badanych. Kolejne 21 proc. zbyt długo szykuje się do wyjścia, 19 proc. wskazuje zmęczenie i niewyspanie, a 17 proc. złą organizację czasu. Przy porannych przygotowaniach znów widać różnicę między płciami. Tę przyczynę podaje 26,2 proc. kobiet i 16,4 proc. mężczyzn.

Zdaniem Krzysztofa Inglota właśnie ta część wyników daje najwięcej do myślenia.

- W tych wynikach interesujące jest to, że duża część przyczyn spóźnień nie dotyczy samego dojazdu do pracy.- mówi Inglot. Zaspanie, niewyspanie, zmęczenie czy trudności z organizacją czasu pokazują, że na punktualność wpływa również to, co dzieje się poza godzinami pracy. Nie każde spóźnienie jest oczywiście sygnałem przeciążenia, ale jeśli podobne sytuacje stają się regularne, pracodawca powinien patrzeć szerzej niż tylko na godzinę wejścia do biura.

TW

Fot. Różne powody spóźnienia do pracy/ zdjęcie wygenerowane AI

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj2 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo