Po nadaniu przez polski rząd w dniach po Smoleńsku czytelnego sygnału do państw Europy Zachodniej i USA, że nie potrzebuje on (rząd) pomocy w wyjaśnianiu przyczyn katastrofy, bo chce, aby zrobiła to Rosja, zaczęła się nowa rzeczywistość. Europa, Stany Zjednoczone i NATO przyjęły sygnał i zajęły się własnymi sprawami, przyjmując do wiadomości stanowisko rządu polskiego. Pewnie uznały przy tym, że jeśli rząd Polski chce poddać państwo pod wpływy rosyjskie, to ma do tego prawo, jako legalnie działający. Ostatecznie, w przyszłości będzie się można dogadywać z Rosją w sprawach np. potencjału ekonomicznego i gospodarczego, jaki pozostaje "do zagospodarowania" w Polsce.
Tak może to wyglądać w oczach świata.
A w naszych? Czy może wybraliśmy sobie rząd po to, aby decydował o suwerenności Państwa Polskiego poza naszymi plecami? Bo czymże jest pozostawianie tego najważniejszego śledztwa rosjanom?
Czymże jest obecność Komorowskiego i Kozieja na rosyjskich uroczystościach 9 maja i rozmowy z Miedwiediewem? Czy powinniśmy podejrzewać, że rozmowy te dotyczyły nowych, przyszłych umów dwustronnych, zmierzających do tzw. zacieśnienia więzi i to więzi rozumianych jak najszerzej? I - co ważne - czy MY NARÓD chcemy takich więzi obecnie? Czy chcemy podawać rękę i wpuszczać w nasze progi gościnne prześladowców pokolenia naszych dziadków (masowo wywożonych, mordowanych lub niewolonych w PRL-u)? Czy zgodzimy się, żeby ten, którego wpuściliśmy do domu przestawiał lub niszczył nam meble,opróżniał nam lodówkę i po swojemu wychowywał nasze dzieci?
Jeszcze w Polsce nadal obowiązuje ustrój demokratyczny, więc wypada przemyśleć perspektywy na przyszłość i DOKONAĆ WYBORU. A przedtem skrupulatnie i odpowiedzialnie rozważyć wszelkie pytania bez odpowiedzi, wątpliwości, cały szum medialny, wszystkie jawne kłamstwa i niedopowiedzenia.
Jeszcze możemy to zrobić. Teraz. Potem może być za póżno.
Jeszcze Polska...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)