Próba polemiki.
Bardzo polecam wpis Starego.stary.salon24.pl/
To najgenialniejszy przykład wiary i zaufania do polskiego rządu, jaki mi się od długiego czasu zdarzyło przeczytać:
"Tymczasem zagraniczni inwestorzy, wyzbywszy się kłopotów w swoich państwach przybywają zarabiać do Polski. Postrzegają nasz kraj jako stabilny i posiadający gospodarkę mniej zadłużona od innych państw Unii. W tym roku się należy spodziewać z tego tytułu dwóch lub nawet trzech dodatkowych miliardów złotych wpływu do budżetu a w przyszłym nawet pięciu. I to wszystko dlatego, że niezależnie od konieczności reform nasza gospodarka jest bardziej nowoczesna od innych, tkwiących w okowach keynesowskiego etatyzmu. Daje większą pewność wytrzymania kolejnego kryzysu bo jest najmniej podobna do greckiej czy hiszpańskiej, które to udowodniły, że państwowy sektor i długi zgodnie z tym co przewidują liberałowie prowadzą do załamania. "
A może tak odwinąć to sreberko co go świstak pracowicie zawijał?
Jeżeli satysfakcja Starego jest uzasadniona i Obama rady nie dał, to czeka nas kolejny kryzys. Oczywiście cuda w Polsce się zdarzają, w Ameryce raczej na ciężki zapieprz stawiają, więc i nie dziwne, że lata prowadzenia polityki neokonserwatywnej zakończonej kryzysem, nie można cudownym sposobem odkręcić.
Wracając do polskiej zielonej wyspy gdzie kryzys nas ominą (jak mówi nasz Premier a potrafi mówić bardzo długo jak np. w expoze) i dlatego liberalna PO postanowiła podnieś podatki ( Premier mówi, że to wina PIS bo jak rządzili to obniżyli podatki, co prawda przy współudziale posła Tuska i PO. Tylko kto na poważnie bierze słowa Premiera Donalda? Nawet nominat Prezydenta z PO, Prezes NBP śmieje się twierdząc, że PIS obniżając podatki stworzył "poduszkę" amortyzującą kryzys) i to oczywiście akurat te które mają bezpośredni wpływ na popyt wewnętrzny(czyli po ile jabłka Panie Premierze?) , który w Polsce utrzymuje wzrost gospodarczy, bo nie jak w "nienowoczesnych" gospodarkach innowacyjność i produktywność gospodarcza ma znaczenie a tyle ile Polak skonsumuje. A dzięki PO skonsumuje mniej.
Będziemy chudsi czyli zdrowsi czyli reforma zdrowia może poczekać.
Gruntu się trzymam, rzeczywistości i pozytywnego myślenia. Staram się nie panikować, ale jak w USA znowu pieprznie i kryzys się rozleje, to rządowy optymizm dotyczący inwestycji zagranicznych, zwłaszcza amerykańskich, może być przesadzony i znowu będzie trzeba polski budżet nowelizować, znowu uprawiać cuda gospodarcze na papierze. (Mamy najlepszego Ministra finansów - damy rade.)
Dziękuje ci Stary za zwrócenie uwagi następny wskaźnik gospodarczy wskazujący, że PIS był lepszy od PO, a na pewno miał więcej szczęścia.
"Z danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych do Polski w 2000 r. wyniósł 10,3 mld euro, 2001 r. - 6,4 mld euro, 2002 r. - 4,4 mld euro, 2003 r. - 4,1 mld euro, 2004 r. - 10,2 mld euro, 2005 r. - 8,3 mld euro, 2006 r. - 15,7 mld euro, 2007 r. - 16,6 mld euro, 2008 r. - ok. 12 mld euro, a w 2009 r. - 8,4 mld euro. (PAP)"
Jeżeli do tego dodać (oficjalne)dane o rosnącym zadłużeniu ( o jaki wzrost procentowy w porównaniu do PIS?) , o zwiększeniu biurokracji (O ile dziesiątek tysięcy urzędników przybyło i jaki to był wzrost procentowy w stosunku do rządu PIS?) i sztuczkach księgowych w budżecie związanych z wysokością i strukturą wydatków państwa za czasów panowania oświeconej PO ( Polecam raporty NIK) to jak słusznie mój dzisiejszy inspirator pisze: "że państwowy sektor i długi zgodnie z tym co przewidują liberałowie prowadzą do załamania." To nie ma bardziej kompetentnej na dziś gospodarczo ekipy niż ekipa Kaczyńskiego.
Nie zgadzam się Stary, że najtrudniej jest dostrzec fakty, usilnie wierzę w zdrowy rozsądek, jak przystało na klasycznego liberała, więc wystarczy przestać naiwnie wierzyć w świstaki z politycznej reklamy i pójść na targ kupić zielone jabłka oraz pogrzebać trochę w ekonomicznych danych.
Wtedy nie wątpię spotkamy się przy urnie wyborczej głosując na PIS... wszyscy.
94
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze