Nie wiem jak się sprawy miały z halą KDT; nie jestem z Warszawy, nie mam dokładnego rozeznania w obowiązujących przepisach itd. Był wyrok sądu, to fakt. Dura lex sed lex, wołają niektórzy.
Ale to co mnie osobiście najbardziej niepokoi, to sposób egzekucji tego wyroku. Max Weber stwierdził, że państwo ma monopol na stosowanie legalnej przemocy. Na tej zasadzie opiera się idea państwa prawa. Tymczasem obserwowaliśmy, jak w regularnej bitwie, przywodzącej na myśl filmowe inscenizacje średniowiecznych oblężeń uczestniczyło kilkuset (?) ochroniarzy, czyli ludzi zatrudnionych przez prywatną firmę. A obok policja, stała i patrzyła przez długi czas na to, co się dzieję.
Wygląda więc na to, że wracamy do czasów przed-nowoczesnych, czasów prywatnych armii, najemników utrzymywanych przez magnatów. Prywatyzacja bezpieczeństwa i porządku wydaje się być kapitulacją państwa na ostatniej "linii oporu" - prywatne firmy przejmują już ostatecznie wszystkie role państwa.
Być może zatem zmierzamy do wizji opisanej w "Zamieci" N. Stephensona (taki sobie pisarz SF), w której nie ma państwa, Mafia jest uznaną oraganizacją, a za usługi policyjne prywatnych firm płaci się kartą kredytową.
Czy jednak w takim społeczeństwie chcemy żyć? Czy chcemy aby wyroki sądowe słuszne lub nie, zgodne z ludowym poczuciem sprawiedliwości lub nie, ale zawsze wyroku egzekwowały gromady wynajętych ludzi?


Komentarze
Pokaż komentarze (12)