"Afera hazadrowa" i pokrewne (WNT) opanowała Salon, moje miasto zaś opanowały "Kawiarnie" firmy XY, otwarte 24 h na dobę, w których chyba nie podają kawy, ale można sobie pograć na automatach.
Po komentarzach, jakie się przewijają na Salonie i w mediach typu Rzepa, wygląda, jakby sprawa automatów miała być gwoździem do trumny rządów Platformy. Niestety, obracając się w nieco innych środowiskach odnosi się wrażenie, że nic tego. Drugiej afery Rywina - jeśli idzie o konsekwencje dla sceny politycznej - nie będzie. Afera hazdrowa nie stanie się wstrząsem, który da szanse na zmiecenie isteniejącej władzy.
Ci z komentatorów, którzy dostrzegają taką możliwość, wyjaśniają ją sobie w bardzo prosty sposób - zwalając winę na media. Oczywiście prawdą jest, że media odnoszą się do rządu Tuska z nieskrywaną sympatią. Ale przyczyna zdaje się leżeć nieco głębiej - otóż gdyby nawet Mariusz Kamiński przedstawił nagranie, na którym Donald Tusk sprzedaje Polskę Putinowi za 30 srebrników to słupki poparcia by nie drgnęły.
Otóż prawda o aferze hazardowej czy prywatyzacji WNT nie leży ukryta tak głęboko; przeciętnie rozgarnięty użytkownik neostrady jest w stanie się połapać w kilka minut. Nawet w słynnym wywiadzie z p. Marczuk w TVN24 widać było postawę: ja wiem i wy wiecie, że robiliśmy wały. Problemem nie jest zatem powszechna wiedza o charakterze rządów PO.
Problemem jest raczej postawa powszechnej akceptacji dla takich praktyk. Widać to choćby po tym, kto stał się ofiarą nagonki w ostatnich dniach - a mianowicie "agent Tomasz". I widać że ludziom się to podoba. Ludzie rozumieją Ryśka i Mira, poniekąd współczują p. Marczuk; cieszą się natomiast z pognębienia CBA. Jak to się dzieje?
W swojej książce "Demokracja w działaniu" Robert Putnam opisuje postawę, będącą zaprzeczeniem postawy obywatelskiej - nazywa ją postawą "amoralnego familiaryzmu". Jest to postawa, w której nie interesujemy się dobrem wspólnym, dbamy jedynie o dobro swoje i dobro różnie rozumianych naszych. I uznajemy za natrualne, że inni postępują tak samo. Ba, nawet nie widzimy możliwości, ze inni mieliby posteować inaczej. Jest to postawa, zdaniem Putnama, rozpowszechniona na rządzonym przez mafie południu Włoch. A dla mafosów największym złem jest donosicielstwo.
Polacy w swojej masie, są obecnie przesiąknięci ideologią amoralnego familiaryzmu. Z tego powodu postępowanie władzy wydaje im się naturalne. Oni, na miejscu Ryśka też by tak zrobili. I z tego powodu cieszy ich pognębienie CBA - nie lubią bowiem idei tego, że któś mógłby im przeszkodzić w kombinacjach.
Dopóki zatem świadomość społeczna się nie zmieni i Polacy nie zrozumieją, że korupcja szkodzi im wszystkim jako całości, to wszelkie akcje typu hazard watch będą jedynie głosem wołającego na puszczy. Cóż z tego że tego i owego złapie się na gorącym uczynku, jeśli ci, których to ma zainteresować machną ręką.


Komentarze
Pokaż komentarze (50)