acmd acmd
243
BLOG

Szwajcaria: demokracja versus liberalizm

acmd acmd Polityka Obserwuj notkę 15

"Minaretowe" referendum w Szawjcariidotyka spraw fundamentalnych. Nie chodzi tu tylko o spór o miejsce muzułmanów w Europie czy o kwestię obecności religii  w życiu publicznym - a wokół tego zdaje się koncentrować dyskusja.

Wydaje się, że prawdziwe pytanie wiąże się o granice uprawnien suwerena w państwie demkoratycznym. Często podnosi się bowiem głos, że skoro to demokratyczna większość zadecydowała to nie ma się co przyczepiać. Większośc Szwajcarów nie chce minaretów - nie będzie minaretów. Kontrargumentem jest to, że zakaz ten godzi w 'prawa człowieka' a w szczególności wolności religijne (dla tych co lubują się w przykładzie Arabii Saudyjskiej - tak, to co oni robią jest niezgodne z prawami człowieka i wszyscy to mówią od dawna, tyle, że kraj ten cieszy się sympatią naszego ukochanego Wielkiego Brata).

Sytuacja taka nie jest niczym nadzwyczajnym: liberałowie XIX wieczni byli bowiem w swej masie przeciwnikami demokracji - byli święcie przekonani, że oddanie władzy w ręcę "tłumu" spowoduje niechybnie uchwalenie praw godzących w wolność jednostki. Dopiero po drugije wojnie światowej przyjęło się bezrefleksyjne klepanie o "demokracji liberalnej" jakby pojęcie to było zupełnie nieproblematyczne. Wydawało się wówczas, że możliwe jest pogodzenie przekonania o tym, że lud jest suwerenem z zagwarantowaniem jednostkom różnych praw.

Współczesne spory światopoglądowe i ich niepokojąca temperatura zaczyna prowadzić do wniosku (choć może to tylko pesymizm późnego listopada), iż ten etap się kończy. W końcu epoka "wolności religijnych" to krótkie mgnienie w historii. Być może wydarzenia w rodzaju zakazu noszenia burki (jeszcze nie wprowadzony, ale rozważany), zakaz minaretów czy w końcu ten nieszczęsny zakaz wieszania krzyży są zwiastunami powrotu do zasady 'cuius regio, eius religio' tyle, że tym razem to nie książeta rzeszy, lecz ludzie w demokratycznych referendach będą decydowali o religii obowiązującej (pomijam fakt, że zakaz krzyży nie był wynikiem głosowania, lecz aktywizmu sędziowskiego). 

Są w Europie kraje, w których przewagę mają ludzie a-religijni (Finlandia, Czechy, Francja etc.), a w każdym razie ludzie nie identyfikujący się z teizmem. Przy nie-liberalnym rozumieniu demokracji mieliby więc oni prawo po prostu zakazać publicznego wyznanawania jakiejkolwiek religii. Podobnie Polacy czy Austriacy mogli by urzędowo wprowadzić katolicyzm.... 

Jeśli zaś tego nie chcemy, to pytanie brzmi - czy nie musimy się godzić, na, czasem nieznośną, obecność ludzi o przeciwnych wyborach religinych wokół nas?

acmd
O mnie acmd

Należę do inicjatywy blogerskiej "Nowe Peryferie" http://lubczasopismo.salon24.pl/noweperyferie/

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka