acmd acmd
76
BLOG

PO-PiS: jeden cel, jeden sukces

acmd acmd Polityka Obserwuj notkę 13

Mówienie o PO-PiSie ma tę cechę, jak mówienie o wszystkich bytach niezaistniałych - jest palcem po wodzie pisaniem i najlepiej nadają się do tego filozofowie.

Koalicja PiS-PO była bytem wirtualnym, trwającym bodaj kilkanaście miesięcy przed wyborami w 2005 roku. Trwalszy okazał się syndrom sieroctwa po popisie, który już znalazł się na liście nowych zaburzeń psychicznych WHO. 

PO-PiS nigdy nie mógł, moim zdaniem, się z iścić, albowiem te partie były i są tak różne, że ich koalicja raziła by sztucznością. Ich połączenie miało tylko jeden cel - odsunięcie postkomunistów od władzy. I cen ten został osiągnięty - SLD jest dziś politycznym zombie, żyjącym życiem po życiu dzięki budżetowym dotacjom. Wiem, że dla wielu antykomunistów z Salonu to za mało - jedynie pełna, dogłębna lustracja i dekomunizacja była by osiągnięciem celu. Ale warto zauważyć, że dziś nie ma już ludzi należących do pzpr-owskiego  aparatu na szczytach władzy. Jeśli są podejrzenia, to o agenturalność - ale to czym innym jest podejrzenie o bycie agentem od tego że były sekretarz tytułował się demokratą.

Na tym wspólne cele jednak się kończyły. Współczesny opis polityczny, serwowany przez media, opisuje politykę jako starcie osobowości - Tusk vs Kaczyński etc. Tymczasem, zapomina się, że partie istnieją po to aby obsługiwać elektoraty - a elektoraty PO i PiSu były i są diametralnie różne, różne też były cele i interesy tych elektoratów.

PiS w 2005 roku było (i nadal w większości jest) partią inteligencką, skupiającą intelektualistów niezadowolonych z istniejącego porządku. Wiem, że opisywanie tak PiSu idzie w poprzek tradycji, ale prawda jest taka, że jak się popatrzy na władze PiSu w tym czasie, to mamy Kaczyńskiego, Dorna, Zaleskiego, Ujazdowskiego - wypisz wymaluj inteligencja, a na zapleczu grono szacownych profesorów - Legutko, Krasnodębski, Zybertowicz. Jedyną partią która dorównywała uprofesorowieniu PiSu była chyba nieboszczka UD (w sprawie porównania PiS UW patrz tu). Ci inteligenci, pragnący  radykalnej przebudowy społeczeństwa, zwrócili się w stronę "przegranych transformacji" licząc na to, iż ten zapomniany elektorat będzie naturalną bazą w ich reformie. "Grając" na ten elektorat PiS stał się partią solidaryzmu społecznego i obyczajowego konserwatyzmu.

PO natomiast była od początku (czasów KLD) partią wygranych transformacji, ludzi, którym w 3ciej RP podobało się i żyło dobrze na tyle, że nie widzieli potrzeby dokonywania radykalnych zmian. Kosmetyka, zmiana szczytów władzy, owszem, ale żadnej rewolucji. Tym, m.in, można tłumaczyć wysiudanie Rokity - jego ambicje reformatorskie szły bowiem zbyt daleko. Zaowocowało to również odejściem od jakichkolwiek prób zakwestionowania "umowy okragłostołowej". Grając pod wykształciucha PO prezentowała się i prezentuje jako partia liberalna gospodarczo, umiarkowanie (choć bez przesady) permisywna obyczajowo i bez wątpienia "światowa" i "proeuropejska". 

Jasne jest, że partie te były i są skazane na konflikt, który niewiele ma wspólnego z Tuskiem i Kaczynskim, Palikotem i Gosiewskim, czy Komorowskim i Ziobrą. Z jednej strony mamy bowiem tych, którzy uważają że potrzebna jest radykalna zmiana Polski, a z drugiej tych, którzy uważają że zmiana ta nie jest potrzebna. Partyjniacy obu tych ugrupowań spełniają jedynie oczekiwania elektoratów; obsługują konflikt na tyle na ile potrafią. Sieroctwo po PO-PiSie zatem, jest marzeniem, aby tych konfliktów w Polsce nie było.

acmd
O mnie acmd

Należę do inicjatywy blogerskiej "Nowe Peryferie" http://lubczasopismo.salon24.pl/noweperyferie/

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka