Niby żyjemy w wolnej Polsce. Można jednak w to zwątpić, gdy człowiek przed podpisaniem listu otwartego przeżywa moment zawahania - może jednak nie powinienem tego robić? Może przez to, że ktoś zobaczy tam moje nazwisko, w którymś momencie pogrzebę swoję mizerne szansę na karierę? Może nie dostanę intratnego zlecenia?
Takie myśli mogą człowieka nachodzić, jeśli jest humanistą i żyje przynajmniej po części z pióra, a wiadomo jakie poglądy ma spora część polskiej humanistyki. Zwłaszcza, gdy nie ma możliwości schowania się pod ciepłe skrzydła przykościelnych instytucji.
Ale to właśnie ten moment zawahania świadczy o tym, że podpisanie tego listu to moralny obowiązek. Do czego i państwa zachęcam:
http://www.rp.pl/artykul/9133,222970_List_otwarty_w_obronie_wolnosci_slowa_.html
Ps. Prof. Zybertowicza czytałem jako socjologa na długo zanim powstał PiS. I skoro człowiek o takich poglądach wierzy w to co wierzy, to warto się nad tym przynajmniej zastanowić.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)