Rafał Ziemkiewicz raczył był jakiś czas temu uraczyć swoich czytelników ironicznymi uwagami na temat podobieństw między polską lewicą a prawicą:
http://www.rp.pl/artykul/61991,229741_Antykapitalizm_w_stylu_pop__czyli_moher__i_filc.html
Jakkolwiek rzecz jest mocno ironiczna, to wydaje się że dotknął on rzeczy istotnej. Mianowicie lewicowe i prawicowe diagnozy III RP wydają się zaskakująco zbieżne.
Kiedyś z moim mocno prawicowym kolegą rozmawiałem o dwóch książkach – firmowanej przez Krytykę Polityczną „Prywatyzując Polskę” E. Dunn oraz „Demokracji Peryferii” Krasnodębskiego. Co nas uderzyło to fakt, iż teza tych dwóch książek jest taka sama: otóż głównym problemem III RP jest to, iż ów projekt obywał się pod hasłem „naśladowania Zachodu”, co oznaczało ni mniej ni więcej tylko bezkrytyczne przyjmowanie rozwiązań zalecanych przez (neo)liberałów i całkowitą pogardę dla lokalnego kontekstu. Przyjęto bezrefleksyjnie, iż Zachód wie co robić; a my biedne prostaki musimy się dostosować. I choćby wydawało nam się głupie i jakoś tak dostrzegamy, że sam zachód się do nich nie stosuje (np. jest bezczelnie protekcjonistyczny promując wolny rynek), to cicho sza, oni wiedzą lepiej. W związku z tym prywatyzujmy wszystko co się da!
Oczywiście pomysły na to, czym należałoby ową liberalną kalkę zastąpić są odmienne – prawica sugeruje dość niejasny (przynajmniej jak dla mnie) „powrót do tradycyjnych wartości” zaś lewica państwo socjalne etc.
Jednak ta różnica – zwłaszcza, iż te projekty po obu stronach są dość mgliste – wydaje się być przyćmiona podobieństwem. Co wydaje się, iż dla obu stron musi być kłopotliwe – trudno sobie wyobrażać, iż ludzie po obu stronach barykady będą się tym cieszyć; wydaje się że groziłoby im to rozpuszczeniem tożsamości. Im bardziej więc w sprawach istotnych (opis sytuacji ekonomicznej i kulturowej Polski) obozy te są zgodne, tym większą mają potrzebę wchodzenia w ostre spory w sprawach pobocznych (aborcja, geje, in vitro ....).
Warto tu się również zastanowić na „Ziemkiewiczowszczyzną” - autor ten jest bowiem zbyt inteligenty by nie dostrzegać oczywistych wad projektu III RP. Reprezentuje jednak, wcale nie tak rzadką, postawę: „liberalizm tak, wypaczenia nie”. To znaczy, sam pomysł był dobry, ale ludzie go wykonujący – źle dobrani – nomenklatura, ubecy i tak dalej. I gdyby ich zastąpić to by nam się udało. I nie negując destrukcyjnego wpływu „postkomunizmu” na życie Polski, to wydaje się że problem sięga głębiej – do samej idei projektu „re-modernizacji.”


Komentarze
Pokaż komentarze (1)