Dziennik.pl podał (2007-07-24 23:54 Autobus jechał 70 km/h i ciągle hamował):
Francuska prokuratura zdementowała informacje mediów, że do wyboru trudniejszej, ale krótszej trasy namawiali kierowcę pielgrzymi. Zdaniem śledczych, taką drogę wybrał system nawigacji satelitarnej GPS zainstalowany w autobusie.
Onet.pl podał (Wtorek, 24 lipca, 22:46 Kierowca zaufał GPS-owi zamiast pilotce) za PAP:
- Kierowca na trasie całego przejazdu miał przy sobie GPS i to urządzenie wspierało go na całej trasie - zeznała ranna pilotka pielgrzymki. Taką informację podał portal tvn24.pl.
- Kierowca uparcie chciał wierzyć temu, co wskazuje to urządzenie - mówi cytowana przez portal Agata Mueck z Orlando Travel, która rozmawiała z ranną pilotką w szpitalu
Co rusz na różnych forach potykam się na fanatykach postępu, również tego technologicznego. Odsądzany jestem od czci i wiary za mój sceptycyzm.
Według nich bowiem ludzkość nieuchronnie zmierza ku szczęśliwości, którą zapewnią kolejne naukowe nowinki.
Nic tam Czarnobyl, nic tam tsunami. To tylko dlatego, że jeszcze coś nie zostało odkryte, coś nie skonstruowane, coś niezorganizowane przez globalne państwo, oczywiście ateistyczne.
Jeśli prawdą są te doniesienia o zaufaniu do GPS, to są one dobitnym potwierdzeniem zerowej wartości takiego progress-entuzjazmu. Dowodzą one bowiem tego że technologie są tyle warte, co człowiek je tworzący lub z nich korzystający. Człowiek jest najsłabszym, najbardziej zawodnym elementem.
Osoba-jednostka popełniając błąd może nie tylko doprowadzić siebie do zguby, lecz również niewyobrażalnej liczby innych: ktoś nie opuści gdzieś szlabanu, kontroler lotów zezwalając na lądowanie powoduje kataklizm w milionowym mieście. Przykładów można by mnożyć.
Zdawać by się mogło, że wystarczy stworzyć systemy kontroli człowieka, by nie zezwalały na błędne decyzje. A do systemów kontroli - systemy je dublujące, je kontrolujące.
Obłęd prowadzący do nikąd.
GPS - system nawigacji a dokładniej wskazywania pozycji. Obudowany mapami i oprogramowaniem - podpowiada optymalną trasę. Czyżby w tym przypadku ktoś błędnie wprowadził dane? Źle zaklasyfikował odcinek drogi? Może dostał złe dane, a może dane były dobre, a ktoś kliknął nie ten klawisz co powinien?
A użytkownik? Bezkrytyczny? Zorientował się że popełnił błąd ufając technice? Nie było gdzie zawrócić? Nerwy, stres. To spowodowało lawinę kolejnych błędów?
Śledztwo, w tym konkretnym wypadku, pewnie coś wyjaśni. Ale czy te wnioski kogoś czegoś nauczą? Wątpię.
Błąd jest w naturze człowieka. Warto o tym nie zapominać, fascynujac się kolejnymi gadżetami elektroniki, super efektywnymi metodami medycyny, kolejnymi odmianami genetycznie wyhodowanych roślin.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)