0 obserwujących
113 notek
26k odsłon
  227   0

Z tą Unią Afrykańską jest coś nie tak...

O dyplomatycznym skandalu związanym z Unią Afrykańską - w punkcie nr 3 notki. Punkty 1 i 2 - sprawy między Sudanami, z udziałem też rebeliantów...

Wbrew temu, co donoszą polskie media za depeszą PAP-u (która chyba z kolei jest wzorowana na informacji Reutersa) Sudan oraz Sudan Południowy nie zerwały rozmów w Addis Abebie. Co prawda na razie w negocjacjach dotyczących spraw bezpieczeństwa nie osiągnięto porozumienia, ale też rozmowy wciąż są aktualne. Ostatnia runda nie zakończyła się powodzeniem, ale kolejne spotkanie ma się odbyć w ciągu dwóch tygodni. Sprawa jest wciąż otwarta.

Sprawcą zamieszania jest chyba informacja od Reutersa, która rzeczywiście używa angielskiego czasownika "break off", co można tłumaczyć jako - "zerwać". Jednak już SudanTribune.com (medium bynajmniej nie oficjalne) pisze tutaj o "zakończeniu pierwszej rundy rozmów" bez pozytywnego rezultatu. To jednak coś innego, niż "zerwanie" rozmów - tym bardziej, że ma się odbyć kolejne spotkanie w tych samych kwestiach...

1. A teraz nieco szczegółów na temat rozmów w Addis Abebie..

Wczoraj pisałem na blogu, że w środę wieczorem panel mediacyjny Unii Afrykańskiej przedstawił Sudanom własną propozycję mapy, która miałaby posłużyć do wyznaczenia strefy zdemilitaryzowanej po obu stronach granicy. Generalnie, spór toczy się o to, gdzie właściwie przebiega granica między Sudanami, a krótka ona nie jest, bo liczy ok. 1800 km (dla porównania - to lekko ponad połowę łącznej długości granic Polski). We wtorek Sudan Południowy przedstawił własną propozycję mapy, na którą nie zgodziła się północna Republika Sudanu. W tej sytuacji w sukurs chciał przyjść zespół mediacyjny, ale z kolei jego propozycję odrzuciło Południe po kolejnych, 3-godzinnych rozmowach w czwartek. Wydaje się oczywiste, że ta w zamiarze neutralna propozycja trzeciej strony była/jest bardziej na rękę północnym Sudańczykom.

W czwartek miały też ruszyć rozmowy w osobnych zespołach nt. spornego terytorium Abyei. Te rozmowy trwają dalej i pewnie potrwają jeszcze kilka dni.

Wznowienia rozmów w ogólnych kwestiach bezpieczeństwa należy spodziewać się - jak podała SudanTribune.com - w ciągu dwóch tygodni. W tzw. międzyczasie szef mediatorów, były prezydent Thabo Mbeki, ma się udać do Nowego Jorku i zapoznać ONZ z rozwojem sytuacji (jeśli można tu oczywiście mówić o rozwoju, bo pozostaje raczej wrażenie stagnacji).

Minister obrony Republiki Sudanu, jeden z uczestników rozmów, powiedział też po spotkaniu, że obie strony podtrzymują swoje zobowiązania co do zaprzestania aktów wrogości na granicy (a jednocześnie Południe nawet w ostatnich dniach oskarżało Północ o dalsze ataki - trudno się w tym połapać...).

http://www.sudantribune.com/Sudan-S-Sudan-end-first-security,42858
http://sudan.net/completenews.php?nsid=3320&cid=1 (Reuters)

2. W Addis Abebie, gdzie prowadzone są rozmowy między Sudanami, obecni są także czołowi przedstawiciele rebelianckiego ugrupowania SPLM-N, które walczy obecnie z rządem Sudanu w południowych stanach tego kraju (nie mylić z Sudanem Południowym!). Prowadzą oni odrębne, raczej nieoficjalne rozmowy z przedstawicielami społeczności międzynarodowej, bo z Chartumem rozmawiać nie chcą.

SudanTribune.com podało, że szef grupy oraz jej sekretarz generalny poinformowali w czwartek premiera Etiopii Melesa Zenawiego, że są gotowi na zawieszenie broni w ich walce, aby ułatwić dostarczenie pomocy humanitarnej do ogarniętych rebelią stanów, gdzie sytuacja humanitarna jest - wg różnych doniesień - bardzo zła. W ciągu ostatniego roku ok. pół miliona ludzi z tego regionu, jeśli nie więcej, stało się uchodźcami. Kilka dni temu miejscowy przedstawiciel ONZ ds. humanitarnych podał, że każdego dnia średnio ok. 4 tys. ludzi przekraczają granicę stanu Nil Błękitny z Sudanem Południowym, w ucieczce przed walkami oraz podstawowymi problemami bytowymi.

http://www.sudantribune.com/SPLM-N-is-willing-to-sign-a,42859

3. Jesteśmy świadkami zamieszania dyplomatycznego w Afryce, na tle prezydenta Sudanu Omara Al-Baszira, ściganego przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze za zbrodnie popełnione w Darfurze. Chodzi o szczyt Unii Afrykańskiej, który miał odbyć się w lipcu w Malawi, ale nie odbędzie się w tym państwie. Poniżej opis sytuacji w kilku punktach:

a) w ostatnim czasie Malawi ogłosiło, że zgodnie z nakazem MTK aresztuje Al-Baszira, jeśli ten przyjedzie na lipcowy szczyt; przywódczyni kraju w związku z sytuacją poprosiła, by Baszir powstrzymał się od przybycia:

W kwietniu nową prezydent Malawi została Joyce Banda (po śmierci poprzedniego prezydenta) i stąd zmiana polityki. Mówi się, że wynika ona z chęci ponownego przyciągnięcia zagranicznego wsparcia ekonomicznego, a to wymaga pewnych ukłonów w stronę Zachodu.

b) Sudan wystosował w tym tygodniu list do Unii Afrykańskiej, by szczyt został przeniesiony do Addis Abeby, czyli siedziby międzynarodowej organizacji;

c) Unia Afrykańska napisała do Malawi list, że kraj nie prawa decydować, kto może przyjechać na szczyt bloku państw, a kto nie może (!);

generalnie, Unia Afrykańska nie wspiera nakazu aresztowania Al-Baszira, mimo że wiele jej państw członkowskich jest sygnatariuszami Traktatów Rzymskich, które zobowiązują do współpracy z MTK!

d) dzisiaj (piątek) wiceprezydent Malawi poinformował po spotkaniu gabinetu, że szczytu w jego kraju nie będzie - zostaje on przeniesiony do Etiopii...

http://sudan.net/completenews.php?nsid=3322&cid=1
http://sudan.net/completenews.php?nsid=3323&cid=1
http://sudan.net/completenews.php?nsid=3324&cid=1

Tak to - proszę mi wybaczyć określenie - osoba prezydenta-zbrodniarza trzesię Afryką.. A z Unią Afrykańską jest chyba coś nie tak... Dobrze, że są kraje, które wyłamują się z roztaczania ochronnego klosza nad Al-Baszirem. A przecież nie grozi mu bestialskie potraktowanie przez MTK, które uzasadniałoby taką ochronę. Co najwyżej dostałby dożywocie w niezłych warunkach, czyli zostałby potraktowany znacznie lepiej, niż wspierani przez niego siepacze traktowali swoje ofiary w Darfurze (wg międzynarodowych szacunków, w darfurskim konflikcie lat 2003-2008 śmierć poniosło ok. 300 tys. ludzi - zresztą, rebelianci walczą tam przeciw rządowi do dziś, nadal dochodzi do wielu zbrodni, w tym gwałtów, ze strony prorządowych oddziałów).

---

blog związany jest z inicjatywą Modlitwa za Sudan

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale