22 obserwujących
441 notek
315k odsłon
584 odsłony

Przesłanie Pana Herberta

Wykop Skomentuj7

Często pada pytanie jak ma się twórczość poetów i moralistów głoszących wzniosłe hasła do ich własnego życiorysu. Zazwyczaj nijak co budzi radość autorów takich jak Paul Johnson wytykających intelektualistom hipokryzję. W Polsce sztandarowym przykładem rozbieżności pomiędzy płomienną twórczością a konkretnym działaniem jest postępowanie Adama Mickiewicza, który sławił powstanie listopadowe unikając w nim uczestnictwa. Inna sprawa, że miał całkowitą rację- lepszy żywy poeta niż kiepski żołnierz, który pewnie zginąłby w pierwszej potyczce.

Zazwyczaj żywot moralistów wszelkiej maści jest niezbyt budujący. Max Scheler zapytany o tą sprzeczność stwierdził, że filozof jest jak drogowskaz, który drogę wskazuje, ale sam nią nie chodzi. Najwybitniejszy polski współczesny poeta- Zbigniew Herbert jest wyjątkiem potwierdzającym tę regułę, jego twórczość nie tylko wskazuje drogę ale autor sam nią poszedł ponosząc wszelkie tego skutki. Spróbujmy zastanowić jak się mają wskazania zawarte w najbardziej znanym wierszu Herberta „Przesłanie pana Cogito” do postępowania autora:

Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu

po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę

idź wyprostowany wśród tych co na kolanach

wśród odwróconych plecami i obalonych w proch

ocalałeś nie po to aby żyć

masz mało czasu trzeba dać świadectwo

bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny

w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy

a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze

ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

niech nie opuszcza cię twoja siostra Pogarda

dla szpiclów katów tchórzy - oni wygrają

pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzuca grudę

a kornik napisze twój uładzony życiorys

i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy

przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie

strzeż się jednak dumy niepotrzebnej

oglądaj w lustrze swa błazeńską twarz

powtarzaj: zostałem powołany - czyż nie było lepszych

strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne

ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy

światło na murze splendor nieba

one nie potrzebują twojego ciepłego oddechu

są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy

czuwaj - kiedy światło w górach daje znak - wstań i idź

dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę

powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy

bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz

powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem

jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku

a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką

chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku

idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek

do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda

obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów

Bądź wierny idź

20 lat temu Zbigniew Herbert udał się do „ciemnego kresu”. Całe swoje życie szedł wyprostowany, nie dał się zhańbić współpracą z komunistami tak jak wielu innych luminarzy polskiej kultury twierdzących potem, że pokąsał ich Hegel. Był człowiekiem odważnym i śmiałym za co zapłacił wysoka cenę. Celem jego życia było dawanie świadectwa poprzez walkę z kłamstwem i obłudą, której nie zawahał się zarzucić tym, którzy uchodzili za nietykalne święte krowy.

Skutecznie wystrzegał się niepotrzebnej dumy pomimo, ze miałby do niej prawo jak mało kto. Był człowiekiem niezłomnych zasad ale również obdarzonym ogromnym poczuciem humoru i zdolnym do autoironii. Zakładał zresztą słusznie, że jego wielkość ocenią czytelnicy a nie salon. Obcy był mu cynizm czy chęć urządzenia się, nie dotknęła go oschłość serca będąca przypadłością nie tylko ludzi wybitnych. Krytyczny wobec własnych osiągnięć miał świadomość, że jego „błazeństwo” jest najwyższej próby intelektualnej.

Oparcie dla swojej twórczości znajdował w „źródłach zarannych”, znana jest jego fascynacja Biblią, dziełami starych mistrzów oraz pięknem krajobrazów. Nie był typem intelektualisty oderwanego od życia, cechowała go czujność wobec wszelkiej maści oszustów intelektualnych i hochsztaplerów. Stad brała się jego przenikliwa ocena Michnika i Miłosza. Nigdy nie dał się ogłupić powszechnie lansowanemu kłamstwu zarówno w czasach komuny jak i III Rzeczpospolitej.

Jego twórczość podręczniki określają jako klasycyzm nawiązujący do wzorów kultury antycznej. Klasycyzm ten jest jednak szczególny, nadaje on nową, żywa treść wielkim zaklęciom ludzkości, bajkom i legendom. Herbert słusznie zakłada, że niezmienna jest nie tylko natura człowieka ale także mechanizmy rządzące historią. Dlatego też ma sens „powtarzanie wielkich słów” najwybitniejszych autorów starożytności.

Ponieważ nigdy nie opuszczała go pogarda dla łajdaków to 19 lat temu szpicle i tchórze z ulgą udali się na jego pogrzeb. Następnego dnia życiorys oprócz kornika zaczął mu pisać Tomasz Jastrun twierdzący, że twórca pana Cogito był wariatem. W felietonieopublikowanym w paryskiej "Kulturze" możemy przeczytać, że Herbert wpadł w „ szpony neoendecji” , „dał się użyć jako młot na polskich intelektualistów” i „utwierdzał skrajną prawicę, że gardła należy przegryzać”. Jastrun wyjaśnia, że wspomniał o „chorobie Herberta”, ponieważ nie mógł „spokojnie patrzeć, jak prasa narodowo-katolicka bierze Herberta do swego obozu”. Można by z tego wywnioskować, że gdyby autor „Barbarzyńcy w ogrodzie” publikował w prasy michnikowskiej to zostałby uznany za normalnego.

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura