14 obserwujących
292 notki
407k odsłon
  1118   0

Kłania się Gramsci

Obserwując od ponad dziesięciu lat tzw. centroprawicę w Polsce, rozmawiając z jej działaczami i wyborcami, nie trudno dojść do wniosku, że owa „centroprawicowość” ogranicza się w zasadzie do antykomunizmu. Przeciętny polityk z AWS myśli w kategoriach „Gazety Wyborczej”, wierząc, że Pinochet był faszystą, Adolf Hitler był ze „skrajnej prawicy”, a demokracja to wspaniały ustrój. Innymi słowy: od dwunastu lat ludzie, określający się mianem „centroprawicy”, nie mają zielonego pojęcia czym jest prawica i myślą w kategoriach lewicowych, uważając, że prawicowość to antykomunizm i chodzenie do Kościoła. Tymczasem antykomunistą może być sympatyk PPS, a uczęszczanie do Kościoła nie ma nic wspólnego czy to z lewicowością, czy z prawicowością: Jan Maria Le Pen otwarcie przyznaje się, że do kościoła nie chodzi, podczas gdy Józef Oleksy nie unika nawet klęcznika.
    

Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że „centroprawica” w Polsce ma charakter „leninowski”. Nie chcę przez to sugerować jakichkolwiek powiązań ideologicznych, lecz pewien sposób myślenia o polityce. „Leninista” to człowiek, który „bierze władzę”. „Centroprawica” w Polsce, po roku 1989, brała ją już dwukrotnie. I za każdym razem kończy się to klęską, gdyż aby władzę tę utrzymać, musiałaby, wzorem Lenina, zaprowadzić dyktaturę. W systemie demokratycznym „leninizm” prowadzi do klęski, ponieważ władza polityczna nie ma tu znaczenia zasadniczego. Znaczenie takie ma „władza kulturowa”. Termin ten ukuł Antoni Gramsci – czołowy włoski przedwojenny teoretyk komunizmu. „Władza kulturowa” oznacza myślenie o polityce w kategoriach długofalowych; oznacza skupienie sił przede wszystkim na walce o kulturę, o media, o pozyskanie pisarzy i intelektualistów. Za pomocą kultury tworzy się nową rzeczywistość ideową, kreując pojęcie tego, co dobre i tego, co złe. „Władza kulturowa” tworzy pojęcia polityczne i mechaniczne skojarzenia. Włochy – ojczyzna Gramsci’ego - jest doskonałym przykładem takiego działania: komuniści przez pół wieku znajdowali się w opozycji, a jednak udało im się stworzyć podstawowe pojęcia polityczne, wynikiem czego cała włoska chadecja i partie liberalne myślały o społeczeństwie w kategoriach lewicowych.
    

Tę samą sytuację mamy w Polsce: „centroprawica” dochodzi do władzy i realizuje program społeczny, gospodarczy, w polityce zagranicznej, którego autorstwo jest na lewicy. „Centroprawicowość” ogranicza się do antykomunistycznych i propapieskich deklaracji, do sztandarów którymi się wymachuje i patriotycznych (ale już nie nacjonalistycznych!) słów. Nie zmienia to obiektywnego faktu, że „centroprawica” jest tak samo lewicowa jak LiD; jest tak samo proeurpejska, antypaństwowa, socjalna i etatystyczna. Człowiek „centroprawicy” wierzy, że Państwo jest bogiem tworzącym rzeczywistość społeczno-ekonomiczną. Dlaczego? Gdyż „władza kulturowa” jest na lewicy, gdyż wszystkie pojęcia polityczne funkcjonujące w polskim społeczeństwie są lewicowe. Ci, którzy oczekiwali od „centroprawicy” programu kontrrewolucyjnego zawiedli się, otrzymując... no właśnie, co otrzymując? Weźmy taki PiS – cóż to jest? Konserwatyści, czy liberałowie, socjaliści czy chadecy? Narodowcy czy Europejczycy? Tak wszystko po trochu – czyli nic w całości – bo „władza kulturowa” jest na lewicy. PiS to taki antykomunistyczny „sojusz od masonów po klerykałów”. „Centroprawica” podskakuje i podskakiwać będzie nadal w takt michnikowej melodii.

Adam Wielomski

www.konserwatyzm.pl


Lubię to! Skomentuj18 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale