Zgodnie z definicją marksistowską, urzędniczy są nie zaliczalni do żadnej z klas (w pojęciu jakiemu słowu temu nadał dziadek Marks). Równocześnie zaś konflikt klasa robotnicza – burżuazja przeszedł już definitywnie do historii i nawet paleosocjalistyczna Unia Pracy nie głosi już (otwarcie) haseł klasowych. Konflikt pracodawcy – pracobiorcy został dziś zastąpiony przez konflikt podatnik – urzędnik. Ten ostatni próbuje, niestety skutecznie, kłaść swoją łapę na naszych dochodach. Istotą społeczeństw socjaldemokratycznych i zetatyzowanych – takich jak Polska – jest występowanie nowego rodzaju konfliktu społecznego, którego nie znało społeczeństwo w wieku XIX. Naprzeciwko sobie stanęli: pracujący podatnik i pasożytujący na nim urzędas. W odróżnieniu od wyzyskującej burżuazji, urzędas jest bytem pasożytniczym. Kapitalista – co przyznawał nawet Marks – jest tym, który napędza produkcję, organizuje ją, przyczynia się do stworzenia postępu technologicznego, który spowoduje, że w przyszłości można go będzie zlikwidować i stworzyć komunizm. Urzędas zaś nie tworzy niczego, niczego nie organizuje, nie wytwarza – poza papierami. W kategoriach marksistowskich, jest to istota wyalienowana, odczłowieczona, żyjąca w nierzeczywistości świata złożonego z ton przepisów, rozporządzeń, dyrektyw. To świat, którego nie ma, świat wytworzony sztucznie. Parafrazując Marksa, można powiedzieć, że ludzie stworzyli papier, a papier zapanował nad nimi. Tak powstały urzędy, które niczemu nie służą, niczego nie wytwarzają, pasożytując - jak tasiemiec - na żywej tkance społecznej.
Dla nas, dla podatników, urzędnicy stali się wrogiem klasowym, nawet jeśli nie mieszczą się w definicji klasy Marksa. Powstała bowiem grupa ludzi, która ma nijaki stosunek do środków produkcji, ale uważa, że ma prawo zagarniać powstającą w czasie produkcji i usług wartość dodatkową, czyli zysk. Urzędasy traktują państwo – zgodnie z definicją Marksa – jako narzędzie panowania klasowego. Uważając się zaś w etatystycznym państwie za grupę klasowo panującą, używają go do zaspokojenia partykularnych interesów, czyli zapełnienia kieszeni i rozmnożenia się w postaci nowych etatów i urzędów.


Komentarze
Pokaż komentarze (31)