Roman Giertych podaje sie do dymisji! Spokojnie, to tylko gra przed spotkaniem na szczycie. Moim skromnym zdaniem Jarosław Kaczyński powinien jednak skorzystać z okazji i po rozmowie oświadczyć do kamer: Wspólnie uznaliśmy misję Pana Giertycha za zakończoną. Serdecznie dziękuję Mu za owocna współpracę i życzę sukcesów na nowych polach działalności. Koalicji nie uważam za zakończoną.
Ten Sejm już, najwcześniej z dotychczasowych, wszedł w fazę dryfu. PiS wprowadził w życie dwa z trzech najważniejszych swoich postulatów ideowych (ideologicznych?, że sprawę sfuszerował, to inna inszość): rozwiązanie WSI i lustrację. Zmiana konstytucji na PiSowską jest nie do przeprowadzenia, w tym, ani w żadnym innym, parlamencie. Pomysły się skończyły - oby też gospodarcze. Tworzą się grupki posłów dietetycznych. Prominentne postaci partii wodzowskiej kotłują się pod dywanem, na razie w miarę elegancko. Co będzie za rok?
Wbrew pozorom to nie Giertych zaszachował Kaczynskiego, a odwrotnie. Nawet poza rządem Roman musi popierać Kaczyńskiego. Inaczej natychmiast urwie mu sie większość klubu. Wybory i nie dla Pana Giertycha młodszego konferencje we wrażej Germanii.
Prawdopodobieństwo nowych wyborów jest minimalne. A nawet jeśli - PiS tej wiosny by je wygrał. To nietrudne zadanie, wystarczy powtórzyć kampanię sprzed półtorej roku, rzucić kilka sukcesów w reklamówkach i żelazny elektorat pójdzie do urn. PO jest tak żałosna, że znowu przegra. Za to wierzę w PSL. Z ludowcami to można stworzyć piękną, choć solidnie opłacaną, koalicję.
Mam jednak cichą nadzieję, ze Pan Jarosław nie czyta tego blogu i postanowi nadal trwać. Tak będzie lepiej dla Polski. Szkoda tylko, że za niecałe trzy lata premierem znów będzie Józek Oleksy. Ale on lubi się z Lechem Kaczyńskim i powinni przez rok dobrze się dogadywać. Choć oczywiście nie tak jak bracia.
Po edycie
Uff, co za ulga: Giertych zostaje!
Tylko po co?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)