adas wraca nowe adas wraca nowe
16
BLOG

Rocznica straconej szansy

adas wraca nowe adas wraca nowe Polityka Obserwuj notkę 0
W dyskusji o Iraku już język zaciemnia obraz. Jak nazwać to co się zaczęło cztery lata temu? Wojną? Interwencją? Misją? Żaden z tych terminów nie jest w stanie w pełni oddać sensu oraz skali wydarzeń rozgrywających się codziennie w tym kraju. Tragicznej karuzeli bezsensownej przemocy i niecelnych, a równie krwawych, ripost władzy.

O ile można zrozumieć motywy Amerykanów, o tyle to co zrobili potem wymyka się wszelkiej logice. Po błyskawicznym zwycięstwie w wojnie kilkudniowej Amerykanie popełnili wszystkie grzechy białego człowieka bawiącego z gościnnymi występami na półkuli południowej. Brak zrozumienia zmieszał się z tezą o wyższości naszej cywilizacji, co stworzyło prawdziwą mieszankę wybuchową. Pychy, pogardy i iście misjonarskiej zawziętości. Przypomina się nie tylko Wietnam, ale głębiej - kilka wieków radosnego kolonializmu. Nie tylko europejskiego, także jankeskiego.

W Polsce mało kto chce wiedzieć, że Stany Zjednoczone już niemal dwieście lat temu zabrały się za tworzenie własnej strefy wpływów. Najpierw w Ameryce Południowej, później na Dalekim Wschodzie. W połowie XX wieku zaczęły zastępować upadłe europejskie mocarstwa, głównie Francję i Wielką Brytanię. Na terenie (czasem częściowo) opuszczonym przez Europejczyków demokratyczne rządy szybko przeradzały się w dyktaturę, a lokalni kacykowie, jeśli tylko walczyli z czerwonym zagrożeniem, mogli liczyć na pełne poparcie USA.

Czy ktokolwiek choć trochę orientujący się w realiach mógł sądzić, iż Irak rzeczywiście stanowi zagrożenie militarne dla kogokolwiek, a już Zachodu w szczególności? Tak brzmiały z góry przyjęte półprawdy polityków, kłamstwa za które będziemy drogo płacić. Przez wiele lat. Demaskowane podważają nie tylko i tak już mizerną wiarygodność Zachodu w oczach mieszkańców Afryki czy Azji, ale kompromitują także ideę wojny sprawiedliwej.

Dla mnie sprawiedliwość była najpoważniejszym argumentem przemawiającym za sensownością pokojowej interwencji, która niestety przerodziła się w tragifarsę. Husajn był tyranem, a Irak reżimem. Tej prostej prawdy nie jest w stanie przesłonić nawet żarliwa antyamerykańskość. Często zahaczająca o fałszywe tony. Warto pamiętać, że np. najmocniej protestująca przeciw Amerykanom w Iraku Francja walnie przyczyniła sie do dzisiejszych kryzysów na Bliskim Wschodzie. Po pierwszej wojnie światowej to jej urzędnicy, wspólnie z brytyjskimi, w zaciszu ministerialnych gabinetów od linijki wykreślali granice kolonii i protektoratów. Nie licząc się z takimi głupstwami jak różnice etniczne czy wyznaniowe. Także w argumencie, że Stany Zjednoczone nie mogą narzucać siebie innym kulturom jest sporo hipokryzji i - nieświadomego? - rasizmu. Milcząco zakłada się, że nie dla Arabów (Afrykan, Azjatów) demokracja. Dlaczego? W czym są gorsi od nas? Przecież: Jedna rasa, ludzka rasa.

Pewnie jestem cynikiem, ale także dwa pozostałe - nieoficjalne - powody wojny były jak najbardziej racjonalne. Chodzi o starcie cywilizacji i ropę. Pierwsze jest faktem, choć osobiście widzę to zjawisko znacznie mniej drastycznym niż chrześcijańskie jastrzębie. To proces nie tak gwałtowny jak się straszy i działający w obie (trzy, cztery, dziesięć) strony. Naprawdę warto zaszczepiać pewne elementy naszej cywilizacji, jest to jak najbardziej w naszym interesie. Jednak czy w ten sposób!? Opowiadanie o brudnej ropie jest kolejnym przejawem hipokryzji. Wszyscy jesteśmy od niej (albo jej cen) uzależnieni. Paliwo to ma w sobie coś przewrotnego. Potencjalnie jest źródłem bogactwa, sprawia jednak, że państwa dysponujące jego złożami z własnej woli się izolują. Proces taki zachodzi nawet w spokojnej Norwegii.

---
Udział w awanturze irackiej (pozdro Indris) co prawda okresowo przyniósł Polsce wzrost znaczenia na świecie, w tym także w Unii, jednak na dłuższą metę nie został wykorzystany. Decyzja została podjęta zbyt pochopnie, pewnie można coś było od Amerykanów wytargować. Z drugiej strony, nie przyniósł żadnych niepożądanych konsekwencji.

---
Zdaje sobie sprawę, że powyższy tekst jest niespójny. Ale równie niespójna jest zachodnia wizja (reszty) świata, a nawet nas samych. Na Trzeci Świat nadal patrzymy przez pryzmat zimnej wojny, jakby globalizacja dotyczyła tylko Zachodu. Zmianę pierwsi na własnej skórze odczuli Amerykanie. Jednak ich działania - w najlepszym przypadku nierozważne, jeśli nie głupie - bałagan jedynie zwiększają.

wzmacniam lewą nogę tylko czego? -- Trzeba patrzeć PO na ręce. Uff, jak dobrze... żeby jeszcze było na co... (już jest! ale nie w sensie pozytywnym, oj nie) -- Aha, blogi polecane, to te do których (aktualnie) chcę mieć szybki dostęp. Często kompletnie obce mi ideowo i nie tylko. Proszę ich nie łączyć z moją pisaniną! Autorzy mi się poobrażają.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka