Kolejny kontrowersyjny projekt Romana Giertycha wprawiany jest w ruch, a w mediach cisza?
Od nowego roku szkolnego 2007-2008 wchodzi w życie nowe rozporządzenie, zgodnie z którym stopień z religii będzie wliczany do średniej ocen na świadectwach szkolnych. O takiej decyzji ministerstwa poinformowała dziś rzeczniczka prasowa Ministerstwa Edukacji Narodowej Aneta Woźniak.
Pan Minister już się nie załapał na religię w szkołach, ale aż dziw że nie skonsultował swojego pomysłu z którymś z kolegów – w jego formacji roi się przecież od ureligijnionych dwudziestokilkulatków. Na pewno mieliby wiele ciekawego do opowiedzenia o katechezach, wróć, lekcjach religii w szkolnej klasie. Usłyszałby – jeśli tylko młodzi posłowie LPR mają odwagę mówić niewygodną prawdę przywódcy - że religia w szkole służy głównie odrabianiu zadań domowych, zeszyty są prowadzone byle jak, podobnie jest z programem nauczania. Jako katecheci pracują zbyt często ludzie bez odpowiedniego przygotowania i predyspozycji. A etyka to mit, uczniowie spędzają godzinę na korytarzu albo – trochę starsi – w knajpie.
Są dwie możliwości. Albo nowy status oceny na świadectwie będzie legitymizować dotychczasową fikcję albo religia dwa razy w tygodniu stanie się pełnoprawnym przedmiotem. Tylko – obawiam się – na drugą z tych możliwości nie jest przygotowany... Kościół. Wierzę w urzędniczą biurokrację. W MEN -ie z pewnością ma się ona dobrze i nawet rządy najmłodszego z Giertychów tego nie są w stanie zmienić. I smutni panowie z kuratoriów za chwilę bedą sprawdzać czy podręczniki (?) spełniają założenia dydaktyczne, skrupulatnie przyjrzą się programowi, wymuszą jego rozszerzenie o np. naukowe spojrzenia na Biblię, a na koniec wyślą wizytatorów. Jak nie w obecnej kadencji parlamentu, to w następnej.
Jest jeszcze drobny problem z nie chodzącymi na religię. Teraz trzeba będzie im zorgnizować prawdziwe lekcje etyki. I zapewnić oraz opłacić nauczycieli. To może być niełatwe. No chyba, że zajmie się tym wuefista. Dobrze sobie radzi z PO*, to może i tu się sprawdzi?
PS Niepotrzebnie wyprowadzono katechezę z przykościelnych salek, nie potrafię oprzeć się takiej refleksji. Wtłoczona w plan lekcyjny traci swą wyjątkowość. Wiara nie jest obowiązkiem, a przeżyciem i to ponoć duchowym. Ale to se ne vrati...
* przysposobienie obronne


Komentarze
Pokaż komentarze