1 Sprawa Macieja Damięckiego nabiera rumieńców i wywołuje pewien ferment także wśród (nie tylko Salonowych) zwolenników lustracji.
2 Nagle okazuje się, że z SB można było współpracować oraz... współpracować. Mówić lub ... mówić. A 2 lata to na pewno nie 16.
3 Pada pytanie o podstawę prawną publikacji Dziennika.
4 Z tego co mi wiadomo aferka TW Bliźniaka nie jest związana z ideą lustracji 700 000 Polaków, a raczej z ponownym otwarciem archiwów IPN (ponoć od 15 marca) dla dziennikarzy. Może się mylę.
5 Wątpliwości nie znikają. Moralne? Etyczne?
6 Czy koniecznie trzeba lustrować artystę? Cóż on znaczy w polskim życiu publicznym? Na żadne stanowisko się przecież nie pcha.
7 Podobnych głosów nie było słychać, gdy w identyczny, cokolwiek dziki, sposób lustrowano Niezabitowską, Czajkowskiego czy Wielgusa. Coś tam stękała GW. Ale to środowisko od dawna skompromitowane...
8 Wtedy tzw. niezależni badacze dostarczali mediom IPNowskie materiały. A te się z przyjemnością na nie rzucały. Prawda was wyzwoli! Refleksja przychodziła później. Albo i nie.
9 Dlaczego okoliczności łagodzące pojawiają się dopiero wtedy, gdy awantura lustracyjna dotyka osobę bliską nam osobiście lub środowiskowo?
10 Albo oceniamy wszystkich jedną miarką, albo uznajemy esbeckie teczki jedynie za materiał historyczny. Badamy bez żadnych konsekwencji prawnych. I na pewno nie publikujemy na pierwszej stronie.
19
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (6)