Nie wiadomo czy większą przyjemność sprawia mu rozstawianie własnych pionków, czy próby zbijania obcych. Ma słabość zwłaszcza do figurek harcowników, niektóre z nich nigdy nie staną się ważniejszymi postaciami w grze, inne są już niemal na szczycie. Niestety nie dostąpią zaszczytu znalezienia się tuż obok samego gracza i jego duplikatu. Gdy podobna możliwość staje się według scenariusza realna, pionek momentalnie znika z planszy, niezależnie od przyjętych wcześniej reguł i dżentelmeńskich ustaleń.
Bawi się wyśmienicie, to mu trzeba przyznać. Naprawdę jest dobry w te klocki, ma talent. Szkoda, że czasem musi odejść od własnego stołu i zająć się innymi, nie cierpiącymi zwłoki, grami. Z ludźmi, którzy nie znają obowiązującego - napisanego przez niego osobiście! - regulaminu rozgrywki. A co gorsza, ośmielają się przynosić własne gry...


Komentarze
Pokaż komentarze