Za Interią:
Rektor UG tuż po publikacji zaprzeczył, że był współpracownikiem SB, a w liście otwartym napisał m.in., że skojarzenie w tytule artykułu słów oznaczających symbole atrybutów władzy rektorskiej z SB "jest próbą zbeszczeszczenia godności całej społeczności akademickiej" oraz że "zatajenie przed opinią publiczną faktów i dokumentów jest sprzeniewierzeniem się mandatowi społecznemu mediów, złamaniem ustawy "Prawo prasowe" oraz zasad zawartych w Kodeksie Etyki Dziennikarskiej SDP".
W związku z tym rektor UG zwrócił się z apelem do Przewodniczącego Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, prof. Tadeusza Lutego, oraz Przewodniczącego Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich, prof. Stanisława Lorenca, o "spowodowanie przedstawienia opinii publicznej, w tym Konferencji Rektorów, wszystkich dokumentów, w których posiadaniu jest tygodnik "Wprost".
- Domagam się tego, by Szanowni Państwo Rektorzy, a przede wszystkim opinia publiczna, mogli sobie wyrobić bezstronną opinię ta temat stawianych mi zarzutów. Proszę również by dokumenty te zawierały pełny tekst nagranych bez mojej wiedzy i zgody rozmów telefonicznych pani redaktor Kani (autorki artykułu we "Wprost"- red.) ze mną z dnia 30 marca 2007 roku- napisał w liście rektor UG.
-----
Sprawa mało znanego profesora, z wykrytą przez GW aferką rekrutacyjną na sumieniu, stała się dla mnie niejako symbolem obecnej (IV) lustracji. Albo jak kto woli testem wiarygodności aktorów (anty) lustracyjnego klinczu. Dlaczego?
Bo któraś ze stron konfliktu poniesie tu sromotną porażkę. Albo środowiska protestujące przeciw lustracji albo piewcy obecnej ustawy lustracyjnej z dyskretną rolą mediów - które powinny być szczególnie zainteresowane dogłębnym i szybkim wyjaśnieniem problemu - w tle. Rozstrzygająca batalia o rząd dusz? Dobrze by było...
Bo pewnie wszystko po drodze się rozmyje, okaże się że Ceynowa współpracował, ale się nie zaciągał albo że nie pracował, ale i tak przecież jest michnikoidem. I za 5 lat jakiś prowincjonalny sąd wyda wyrok. Notki o nim pojawią się na ósmej stronie, petitem. Ot, Polska.
-----
Na razie Ceynowa brzmi bardziej wiarygodnie od Wprostu. Redakcja tygodnika wydała cokolwiek dziwny komunikat. Taki mało konkretny:
RRedakcja "Wprost" opowiada się za ujawnieniem tajnych akt PRL-owskiej Służby Bezpieczeństwa - zadeklarował zastępca redaktora naczelnego tygodnika, Grzegorz Pawelczyk. Jednocześnie zastrzegł, że prawo do upubliczniania dokumentów ma wyłącznie IPN.
Pawelczyk skomentował w ten sposób wtorkowe stanowisko rektora Uniwersytetu Gdańskiego (UG) prof. Andrzeja Ceynowy, który w liście otwartym zaapelował o upublicznienie wszystkich dokumentów będących w posiadaniu tygodnika ?Wprost?, które świadczyć mają o jego współpracy z SB.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)