2 Pierwsze nie chcą pokazywać sukcesów rządu, a polują jedynie na jego wpadki. TK blokuje realizację najlepszych z ustaw i w ten sposób studzi zapał naprawczy reformatorów Rzeczypospolitej. Gdyby nie to, już bylibyśmy drugą Japonią i na pewno nie przegralibyśmy wyborów!
3 Żadna partia nie była jednak aż tak chorobliwie zainteresowana TK jak PiS. Oto dowody winy sędzów TK.
4 Argument pierwszy: TK jest ciałem politycznym. Obosieczny. Bo jakoś widoczna gołym okiem polityczność kandydatów (Kuchciński!) nie przeszkadzała PiS w przeprowadzeniu ostatniego naboru.
5 Argument drugi: TK powinien wspierać działania rządu i parlamentu. Nie, Panowie - ma tylko patrzeć władzy ustawodawczej na ręce.
6 Argument trzeci: Kadencja TK powinna być równoległa z kadencją parlamentu. Wyjątkowo idiotyczny. I świadczący albo o głupocie albo o skrajnym cynizmie. Niejednoczesny wybór i długość kadencji mają uniezależnić TK od bieżącej polityki. Bez tego Trybunał traciłby rację bytu. Co wydaje się oczywiste...
7 Argument czwarty: Z Konstytucji można wyczytać wszystko. Prawdziwy. To samo można jednak powiedzieć o każdym paragrafie stanowionego w Polsce prawa. Przez kogo uchwalanego? Przez polityków. Koło się zamyka.
8 W retoryce PiS często nie sposób rozróżnić, co jest prawdziwym przekonaniem, a co tylko propagandą Kuchcińskich, Putrów i Dornów. Czy odzyskiwanie kolejnych bezpieczników, ciał z nadania politycznego, ale obdarzonych autonomią i w zamyśle mających studzić zapędy polityków, jest rzeczywistym celem, czy ma jedynie usprawiedliwiać wpadki rządu?
9 Bo trzeba zauważyć, że odzyskiwanie - na razie? - się nie udaje. RPO, TK, NBP. Okazuje się, że powyższe ciała muszą się kierować innymi przesłankami niż tylko oczekiwania rządzących. A ich członkowie szybko emancypują się spod władzy politycznych patronów.
10 I bardzo dobrze. Mechanizmy kontroli władzy działają. Jeszcze?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)