Takim, zaskakującym wynikiem, może się skończyć odrzucenie ustawy lustracyjnej przez TK i awantura wokół samego Trybunału.
Wszystkie siły polityczne (oprócz milczącego PSL-u) w tej chwili postulują cokolwiek enigmatyczne, ale pełne otwarcie archiwów IPN. Enigmatyczne, bo wszyscy - w tym ja - o tym mówią, a nikt nie wie jak w cywilizowany sposób to zrealizować. Ba, jest niemal pewne, że bez zmiany Konstytucji jakiekolwiek otwarcie upadnie w Trybunale. Czyli konieczna jest poprawka w ustawie zasadniczej?
Jeszcze miesiąc temu wydawało się, że obecna Konstytucja jest nie do ruszenia. Patrz: awantura aborcyjna. Jednak to SLD zalicytował otwarciem teczek. Także Tusk żąda w tej sprawie porozumienia ponad podziałami. PiS może w łatwy sposób odbić piłeczkę - najpierw musimy zmienić Konstytucję, a potem przyjmiemy nową ustawę lustracyjną. Takie postawienie sprawy na pewno bedzie w niesmak liderom PO i SLD. Przyparte do muru mogą się jednak zgodzić. Wtedy grubo ponad trzysta głosów się znajdzie...
Ale ruszenie raz Konstytucji wytrąca opozycji argumenty za nie naruszaniem status quo. Bo jeśli raz można, to dlaczego nie w innych ważnych dla Polski przypadkach? PiS - przy dobrym rozegraniu (*) - może jednak - sposobem - wygrać batalię o TK i lustrację.
Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma.
(*) Na co się jednak nie zanosi. Premier właśnie zapowiedział, że sentencja zostanie opublikowana w Dzienniku Ustaw prawdopodobnie po 15. A to oznacza, także prawdopodobnie, konieczność złożenia oświadczenia. I zapowiada dalszą prymitywna walkę o rząd dusz za cenę upokorzenia części społeczeństwa (jak ktoś nie wie w jaki sposób już wyjaśniam - odesłana do poprawki ustawa zmusza obywateli nie aspirujących do sprawowania funkcji publicznych do przyznawania się czego NIE zrobili)


Komentarze
Pokaż komentarze