adas wraca nowe adas wraca nowe
18
BLOG

PiS (na) przeciw Unii

adas wraca nowe adas wraca nowe Polityka Obserwuj notkę 0
Co by było gdyby Polska nie była członkiem Unii Europejskiej? Pytanie chodzi mi po głowie od kilku dni. A dokładniej od konferencji w Samarze, o której to czytam, że jest największym sukcesem polskiej dyplomacji od czasów Jagiełły. I dowodem na słuszność trzymania twardego kursu w polityce zagranicznej. I w ogóle czymś pięknym, wspaniałym oraz zwyczajnie wielkim. I tylko jakiś chochlik brzęczy w uchu: Co by było gdyby...

Niemożliwe? Przecież z tego co pamiętam Polską aktualnie rządzą dwie partie jawnie antyeuropejskie i jedna eurosceptyczna, cokolwiek by to nie znaczyło. Ugrupowania, które w najlepszym razie obiecywały (i... nadal obiecują) renegocjację wszelkich traktatów, jeśli nie wprost wyprowadzenie z UE. Po osiemnastu miesiącach rządów narodowej koalicji Polska nie tylko jest w Unii, więcej - największe sukcesy ostatnich miesięcy ściśle związane są z niechcianą obecnością w Klubie 25/27. Nawet w dyskusji o hipotetycznym zagrożeniu demokracji chętnie pada argument: No przecież jesteśmy w Unii! I to bynajmniej nie z ust przeciwników PiS. Paranoja? A może hipokryzja?

Umówmy się, to naprawdę jest sukces. Może z gatunku specyficznych, bo niczego nie buduje ani tworzy, a tylko zabezpiecza naszą pozycję, ale sukces! Czy byłby jednak możliwy bez obecności Polski w UE? Tej niezbyt udanej UE? I liberalno-gejowskich dyrektyw o kształcie oraz rozmiarach banana?

[Na marginesie: Warto pamiętać, że spory udział w samarskiej wiktorii ma car Putin. Władimir Władimirowicz w ostatnich dwóch latach co rusz zaskakuje Zachód wschodnim stylem rządów, sposobami oficjalnie nie mieszczącymi się w zachodnim rozumieniu polityki. A to zatrudni Schroedera, to zakręci kurki z gazem akurat w trakcie renegocjacji umów, a to postraszy rakietami i uderzy po oczach zimnowojenną retoryką. W innych okolicznościach przyrody nawet Minister Fotyga nie dałaby rady]

No dobrze, to jaki jest stosunek PiS (przystawki z wiadomych względów odstawiamy) do Unii Europejskiej? Jaki ma pomysł na tę instytucję? Wie ktoś? Może najbardziej Prawu odpowiada obecny - przejściowy i dzięki temu nieokreślony - stan? Luźnej konfederacji bardziej gospodarczej niż politycznej? Tylko dlaczego w takim razie Sprawiedliwość rzuca pomysłami onieśmielającymi największych nawet wizjonerów superpaństwa Europa? Typu: wspólna armia, pakt energetyczny? Nawet I ma swoje żądania. Domaga się wpisania chrześcijańskich korzeni i wykreślenia libertyńskich idei. Można dojść do wniosku, iż Prawo, I oraz Sprawiedliwość tylko w jednym się zgadzają - należy brać i brać i brać... Euro! Pecunia non olet.

wzmacniam lewą nogę tylko czego? -- Trzeba patrzeć PO na ręce. Uff, jak dobrze... żeby jeszcze było na co... (już jest! ale nie w sensie pozytywnym, oj nie) -- Aha, blogi polecane, to te do których (aktualnie) chcę mieć szybki dostęp. Często kompletnie obce mi ideowo i nie tylko. Proszę ich nie łączyć z moją pisaniną! Autorzy mi się poobrażają.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka