Z jednym drobnym felerem. Jest martwy. Leży w wielu miejscach. Pod Ostrołęką, Nową Wsią, na Pradze, w kanale pod Starówką. Czasem z medalem za odwagę. Przyznanym pośmiertnie. Jak miał trochę więcej szczęścia to padł we Lwowie, pod Monte Cassino, w bitwie warszawskiej lub pod Racławicami. Mógł uświetnić zwycięstwo.
Nadal może - kolejne rocznice. Raz do roku będzie na ustach możnych tego świata. Raz do roku. Jednak nie każdy. Nie nieszczęśnik, który padł w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie. Dla aktualnej władzy czy też – szerzej – mitologii narodowej. Może się jeszcze doczeka...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)