Dron wleciał nad terytorium Łotwy
Do incydentu doszło w poniedziałkowy poranek. Łotewskie Siły Zbrojne poinformowały o zagrożeniu powietrznym nad wschodnią częścią kraju, graniczącą z Rosją i Białorusią. Według rzecznika armii, cytowanego przez agencję Reutera, co najmniej jeden dron lecący od strony Rosji naruszył łotewską przestrzeń powietrzną. W związku z zagrożeniem ogłoszono alarm przeciwlotniczy dla mieszkańców regionów położonych w pobliżu miast Lucyn, Rzeżyca, Balvi i Aluksne.
„Siły Zbrojne Republiki Łotewskiej informują o zagrożeniu powietrznym w łotewskiej przestrzeni powietrznej. Znajdź bezpieczne miejsce schronienia, jeśli zauważysz nisko latający i podejrzany obiekt, nie zbliżaj się do niego i dzwoń pod 112” – przekazała armia w komunikacie. Mieszkańców zaapelowano, aby do odwołania alarmu pozostali w domach i zachowali szczególną ostrożność.
NATO poderwało myśliwce
Po wykryciu obiektu uruchomiono procedury obrony powietrznej NATO. W powietrze poderwano myśliwce pełniące misję Air Policing nad państwami bałtyckimi. Kilka godzin później łotewskie wojsko oświadczyło, że zagrożenie zostało wyeliminowane. Dron został zestrzelony przez siły NATO, a alarm odwołano.
Nie podano na razie szczegółów dotyczących typu bezzałogowca ani jego dokładnej trasy lotu. Trwa również ustalanie, czy obiekt znalazł się nad Łotwą przypadkowo, czy też było to celowe naruszenie przestrzeni powietrznej państwa należącego do Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Coraz więcej incydentów z dronami nad państwami NATO
Od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę podobnych incydentów na wschodniej flance NATO było już kilka. We wrześniu 2024 roku na Łotwie rozbił się rosyjski dron wojskowy typu Shahed, który przeleciał przez przestrzeń powietrzną Białorusi i wpadł na terytorium państwa członkowskiego NATO.
Kilka dni wcześniej podobny bezzałogowiec spadł w Rumunii w pobliżu granicy z Ukrainą. Rumuńskie wojsko wielokrotnie informowało również o odnajdywaniu fragmentów rosyjskich dronów po atakach prowadzonych przeciwko ukraińskim portom nad Dunajem.
Do podobnych zdarzeń dochodziło także w Polsce. W sierpniu 2024 roku podczas zmasowanego rosyjskiego ataku na Ukrainę niezidentyfikowany obiekt naruszył polską przestrzeń powietrzną. Wojsko prowadziło później wielodniowe poszukiwania możliwego drona lub rakiety. Największy atak dronowy nastąpił we wrześniu 2025 roku. Szczątki maszyn z tamtej nocy są odkrywane do dziś. Wcześniej, w 2022 roku, w Przewodowie przy granicy z Ukrainą doszło do tragedii po upadku pocisku, w wyniku którego zginęły dwie osoby.
Rosnące zagrożenie odczuwają również państwa bałtyckie. Litwa wielokrotnie zgłaszała przypadki naruszeń przestrzeni powietrznej przez obiekty lecące z kierunku Rosji lub Białorusi. Władze regionu podkreślają, że wojna w Ukrainie zwiększyła ryzyko niebezpiecznych incydentów także poza bezpośrednią strefą działań wojennych.
Wojna w Ukrainie zwiększa napięcie na wschodniej flance
Wraz ze wzrostem liczby rosyjskich ataków dronowych na Ukrainę rośnie także ryzyko przypadkowego lub celowego naruszenia przestrzeni powietrznej państw NATO. Szczególnie narażone są kraje graniczące z Rosją, Białorusią oraz Ukrainą.
Dlatego NATO systematycznie wzmacnia ochronę wschodniej flanki, zwiększając liczbę patroli lotniczych, systemów radarowych oraz środków obrony przeciwlotniczej. Poniedziałkowy incydent na Łotwie przypomina o realnym zagrożeniu, które może wystąpić w każdej chwili.
Fot. Drony Shahed/Nexta X
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (10)