Oto stenogram, ujawnionego dzięki uprzejmosci prokuratury, 22 sekundowego fragmentu rozmowy Lepper-Ziobro czy też Ziobro-Lepper. W całości:
Lepper: Bo nie wiem czy jest ojciec
Ziobro: Nie wiem, nie wiem, nie śledzę, wie pan
Lepper: Ja rozmawiałem jeszcze wtedy, jak był Kaczmarek
Ziobro: Tak, on nadzorował to śledztwo
Lepper: I on mówił, że nie wiadomo w końcu, ona zeznała podobno, że z kimś przygodnym, spotkanym na Dworcu Centralnym
Ziobro: Są takie zeznania, tak? No, powiedzmy sobie szczerze, nie jest to pani o szczególnej cnotliwości
Sprawa jest bardzo poważna. 14 czerwca minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro dowiaduje się, że Andrzej Lepper, wicepremier i minister rolnictwa w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, zna szczegóły śledztwa w sprawie seksafery. Nie znam dokładnego statusu Leppera w tej sprawie, ale jego nazwisko na pewno pojawia sie w materiałach zgromadzonych przez prokuraturę. Więcej, [prawdopodobnie] obciąża go ta sama osoba, której zeznania w największym stopniu przyczyniły się do [późniejszego] aresztowania posła Łyżwińskiego.
Po rozmowie z wicepremierem Lepperem minister Ziobro musi mieć pewność: ten pierwszy zna szczegóły śledztwa w swojej [de facto] sprawie. Rozmowa wskazywałaby na to, że źródłem przecieku jest Janusz Kaczmarek [w czerwcu minister spraw węwnętrznych]. Więcej, z pewnych słów (Lepper: Ja rozmawiałem jeszcze wtedy, jak był Kaczmarek; Ziobro: Tak, on nadzorował to śledztwo) wynika iż dokonał się on na początku roku 2007, jeszcze przed awansem Kaczmarka. Wtedy, gdy Kaczmarek był jeszcze podwładnym Ziobry. Czyli przeciek miał miejsce na samej górze resortu kierowanego przez ministra Ziobro.
Sprawdziłem w kalendarzu. 14 czerwca wypadł w tym roku w czwartek, następny dzień był dniem roboczym. Nic nie stało na przeszkodzie by zgłosić przeciek do prokuratury w ciągu kilkunastu godzin. Dlatego zasadne wydaje się pytanie:
Czy minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro w dniu 15 czerwca 2007 złożył do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa?
(jest jeszcze kilka innych, zależnych jednak od odpowiedzi na pierwsze. Np. jeśli tak, to czy dyktafon nie powinien być dowodem już od 15 czerwca? Jeśli nie, to czy nie popełnił przestępstwa? Dlaczego: nie? Sugestię, iż dlatego, że sam wysłał podwładnego na rozmowę - jak stało się przy Dudzie - uważam za insynuację]
PS Dlaczego piszę o tym dopiero dziś? Miałem nadzieję, że sprawę wyjaśnią mainstreamowe media lub blogi bardziej prestiżowe od mojego.
PS 2 Za prawnicze pomyłki z góry przepraszam.


Komentarze
Pokaż komentarze (27)