adas wraca nowe adas wraca nowe
18
BLOG

Wybory, wybory

adas wraca nowe adas wraca nowe Polityka Obserwuj notkę 1

W dwóch kolejnych wyborach parlamentarnych do Sejmu wchodziły te same partie. Według Elfhelma związane jest to z finansowaniem partii z budżetu - tylko ugrupowania dysponujące sporymi finansami są w stanie przyciągnąć wyborców. Partie posiadające wyborców otrzymują dotacje. Błędne kolo się zamyka.

Warto w tym miejscu przypomnieć rozkład głosów z 2001

Sojusz Lewicy Demokratycznej-Unia Pracy 41,04%
Polskie Stronnictwo Ludowe 8,98%
Platforma Obywatelska RP 12,68%
Samoobrona Rzeczpospolitej Polskiej 10,20%
Prawo i Sprawiedliwość 9,50%
Liga Polskich Rodzin 7,87%

oraz 2005

Prawo i Sprawiedliwość 26,99%
Platforma Obywatelska RP 24,14%
Samoobrona Rzeczpospolitej Polskiej 11,41%
Sojusz Lewicy Demokratycznej 11,31%
Liga Polskich Rodzin 7,97%
Polskie Stronnictwo Ludowe 6,96%

[Wikipedia, czy tylko ja dostrzegam zaskakujący przepływ elektoratu w najmniej spodziewanym kierunku?]

W tych wyborach nie objawi się nowa siła, nikt nowy do Sejmu nie wejdzie. To pewne. Można się wręcz spodziewać, że któryś gracz wypadnie z wielkiej polityki. Choć ja bym na to specjalnie nie liczył. By przeskoczyć próg do Sejmu wystarczy zdobyć 650 000 głosów. Dużo to czy mało?

Dochodzimy do kluczowego pytania: jaka będzie w tym roku frekwencja? I jak wpłynie na wyniki?

Dwa lata temu sytuacja była się w miarę jasna. Skandalicznie niska frekwencja pomogła wszystkim poza PO. PiS wygrał wybory, PSL prześliznął sie nad progiem. To najwięksi wygrani. Ale dzięki niskiej frekwencji SLD uzyskał aż 11% glosami wyłącznie swojego żelaznego elektoratu, a LPR i SO zachowały status quo.

Oberwało się tylko PO. Sondażowemu zwycięzcy. Sondażowemu... Sondaże w Polsce się nie sprawdzają. Nie uważam by znacząco na ich wyniki wpływały nietrafne sposoby badawcze - choć jak to jest w Polsce B, C i D? lub działanie na polityczne zlecenie - choć i tu można zadać kilka pytań. Problemem jest właśnie prognozowana frekwencja. Niemal zawsze jest na poziomie 60%. Rzeczywista bardzo rzadko przekracza 50. Jak w takim razie sondaże mogą być rzetelne?

Czy można założyć, że stałe przeszacowanie Platformy wynika ze zbyt wielkiej prognozowanej frekwencji? Moim zdaniem tak. Dlatego Tusk zamiast walczyć z PiS powinien skłonić ludzi do pójścia na wybory. Im wyższa frekwencja, tym większa szansa na zwycięstwo. PiS i LiS powinny być zainteresowane utrzymaniem frekwencji na poziomie 40,57% (sprzed 2 lat), choć PiS nie musi sie jej trzymać tak kurczowo jak niedawni koalicjanci. Dzięki sprawnej akcji propagandowej (a PiS jest w tym najlepszy w Polsce) jest w stanie zneutralizować kilku - powiedzmy: pięcio - procentowy wzrost. Giertych i Lepper muszą się modlić o burze z gradobiciem w wyborczą niedzielę.

Nie do końca jasna jest sytuacja LiD i PSL. Do SLD powoli wracają wyborcy wściekli na nich w 2005, nie jest to jednak aż tak znacząca grupa, by zwiększenie frekwencji radykalnie polepszyło wynik wyborczy. Z PSL em sytuacja jest najbardziej skomplikowana. W grę wchodzi stały elektorat, cześć sierot po SO, ale także ludzie którzy maja dość przepychanki wielkich i rozważają zagłosowanie - trochę w kategorii: stracony głos - na Pawlaka. Czyli [frekwencja] ani nie za wysoka, ani nie za niska?

Może sie mylę, ale zakładam że większość glosujących w 2001 poszła na wybory w 2005 i pójdzie i dziś. Mam przekonanie (mylne?), ze ludzie albo głosują regularnie albo nie głosują wcale lub bardzo rzadko. Co źle wróży Platformie... Czy to kogoś jeszcze dziwi?

PS Jutro okaże sie, że te wywody sa psu na budę...

wzmacniam lewą nogę tylko czego? -- Trzeba patrzeć PO na ręce. Uff, jak dobrze... żeby jeszcze było na co... (już jest! ale nie w sensie pozytywnym, oj nie) -- Aha, blogi polecane, to te do których (aktualnie) chcę mieć szybki dostęp. Często kompletnie obce mi ideowo i nie tylko. Proszę ich nie łączyć z moją pisaniną! Autorzy mi się poobrażają.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka