adas wraca nowe adas wraca nowe
19
BLOG

Po debacie... kampania trwa

adas wraca nowe adas wraca nowe Polityka Obserwuj notkę 2

Czytam sobie netowe komentarze po wczorajszej debacie. Tak mniej więcej od 22:00. Nie tylko tutaj.

Można zauważyć ciekawą prawidłowość. Najpierw pojawiły się teksty postępowców, jeszcze niedowierzających w zwycięstwo Tuska, ale cieszących się jak ludzie radzieccy po Stalingradzie. Zwolennicy IV RP zbierali się dłużej i w pierwszych wpisach widać było nawet nie tyle niedowierzanie co szok. Po chwili zaczęły się przycinki.

Na pierwszy ogień poszła publika. Motłoch, banda, przyszłość PO, szalikowcy. Kto ich wpuścił? Kto wie, może PiS. Ponoć to ludzie z tej partii domagali się debaty z publicznością. Nic dziwnego - dotychczas Kaczyński doskonale sprawdzał się w scenerii wiecowej. Jak widać jedynie wyreżyserowanej, z odpowiednio rozstawionymi kamerami.

Po dalszych 30 minutach wielkim problemem stała się merytoryczność debaty. A dokładnie - jej brak. No i zaczęło się. Tusk populista! Demagog! Ładny mi liberał, co cen jabłek chce pilnować!!! Zabawne - tezy powyższe formułowali ludzie, którzy werbalne wyskoki Kaczyńskiego z ostatnich dwóch lat z uporem godnym lepszej sprawy odbijają retoryką walki politycznej czy też wyborczej. Wszyscy wiemy, jak twardą dupę ma żubr.

Wyższą kategorię stanowią tu nieocenieni zawodowi niezależni publicyści z Rzeczpospolitej, którzy wiedzą najlepiej: Donek wygrał, ale przegrał. Niezależność zobowiązuje.

Obecnie ta wersja - trochę zmodyfikowana - staje się oficjalną. Debatę wygrał Tusk, ale nie ma to najmniejszego znaczenia. IV RP nie może upaść, więc PiS wybory wygra. Jak zwykle obrywa się dziennikarzom, którzy hołubią rzekomy sukces Tusk do granic możliwości i w ten sposób chcą przeprowadzić Nocną Zmianę 1.33.

Po katakumbach internetu krąży spiskowa teoria wczorajszych dziejów. Kaczyński podłożył się Doniowi, a mistyfikacja została przygotowana przez Bielana i Nowaka jakiś rok temu. Po wyborach powstanie POPiS z premierem Donaldem. No cóż... Wiem, że gdyby Jarosław za młodu nie oddał się polityce, byłby dziś szachowym mistrzem świata i tak bił Ruskich, ale...

A postępowcy? Dalej się cieszą. Dalej nie dowierzają.

-----

Kilka słów o procentach. Nie Kwaśniewskiego, a sondażowych. Można się spodziewać wzrostu PO i wyjścia o 2-3 punkty przed PiS. Oznacza to, że wybory nadal wygrywa Kaczyński. Nie wierzę w sondażowy elektorat PO. Nie pójdzie choćby w 80% do urn. A trudno zakładać, że i PiS zbiera sondażową nadwyżkę - dla partii rządzącej. Nie w tym wypadku. Największym zagrożeniem PO jest ona sama - może się zachłysnąć wirtualną przewagą.

Następny tydzień musi być gorący. Jak bardzo?

Zdziwił mnie termin debaty Kaczyński-Tusk. Dlaczego ten piątek, a nie następny, ostatni? Czyżby Kaczyński asekurował się na wypadek porażki? Sam w to po prawdzie nie wierzyłem. Chyba jednak tak, czyli można się spodziewać decydującej ofensywy PiS.

Pojawia się jednak problem. PiS stracił impet i już od tygodnia nie potrafi odzyskać inicjatywy. A PO w tym okresie nie popełniło ani jednego błędu! Ani jednego. Nie do wiary... Ma lepszą pozycję startową - Tuska czeka jeszcze debata z Kwaśniewskim, co sprawia że przynajmniej do połowy przyszłego tygodnia wczorajsze wydarzenia nie zostaną zapomniane. I to on będzie nadawał ton wydarzeniom. Chyba, ze spocznie na laurach i da się ograć Kwaśniewskiemu. To równie ważne stracie. Tusk dał sygnał, że warto na niego głosować. Teraz musi go wzmocnić i wskazać, że nie ma potrzeby - na LiD.

Słychać głosy, że PiS w takiej sytuacji odpali bombę. Wunderwaffe ratującą IV RP. Zwolennikom Pana Jarosława jakoś w tym wypadku nie przeszkadza niemerytoryczność ewentualnej bomby, ani nawet spodziewane wykorzystanie aparatu państwowego w - jak by nie było - prywatnej sprawie. Pamiętajmy o żubrze! Nikt nas nie przekona że czarne jest czarne.

Zakłada ktoś, że bomba może wybuchnąć pirotechnikom w rękach? To nie rok 2005. Przepływ między PO-PiS jest już raczej niewielki. Prostacki ładunek wybuchowy może zmobilizować wykształciuchów. Babcia z NKWD dziś przyniesie efekt odmienny od zamierzonego.

No chyba że chodzi o prawdziwą bombę. Odpukać...

wzmacniam lewą nogę tylko czego? -- Trzeba patrzeć PO na ręce. Uff, jak dobrze... żeby jeszcze było na co... (już jest! ale nie w sensie pozytywnym, oj nie) -- Aha, blogi polecane, to te do których (aktualnie) chcę mieć szybki dostęp. Często kompletnie obce mi ideowo i nie tylko. Proszę ich nie łączyć z moją pisaniną! Autorzy mi się poobrażają.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka