adas wraca nowe adas wraca nowe
24
BLOG

Sprawa polska

adas wraca nowe adas wraca nowe Polityka Obserwuj notkę 3
Janusz Zemke się myli. To jeden z wąskiej grupy polityków, których przy odrobinie dobrej woli można posądzić o fachowość, a nawet względną uczciwość, ale się myli. W przypadku terroryzmu - każdego, nie tylko islamskiego - zawsze należy brać pod uwagę najgorszą możliwość.

Wiązanie nasilenia ataków w Iraku z naszymi wyborami parlamentarnymi nie jest szaleństwem ani przecenianiem irackich bojowników (o kasę). Żyjemy w świecie, w którym informacja nadal pozostaje najcenniejszym towarem, zwiększyła się jednak liczba kanałów jej przekazywania. Coś o tym wiedzą nie tylko dziennikarze, zaczynający dzień kawą i wizytą na ulubionym portalu internetowym. Przy okazji nabijający wierszówkę obszernym korzystaniem z tekstu zagranicznego kolegi.

Czy Polska jest bezpieczna? Czy może się powtórzyć najgorszy wariant, madrycki? Specjaliści uspakajają: nie ma u nas odpowiednich warunków, motywując swe tezy homogenicznością społeczeństwa. Nie jest to argument decydujący. Czy aż takim problemem jest przejechanie z Niemiec do Polski? To nie musi być Osama bin, ani nawet Schroder, a np. Glowacki lub Ratajczak. I co ważniejsze, jak długo będziemy mogli się tak uspokajać? Całkiem prawdopodobne, że już w najbliższej dekadzie będziemy na masową skalę importować pracowników. Skąd?

Notabene powyższa trudność uprawdopodabnia szerszy zamysł obecnych ataków. Zamachy w Polsce są niewykonalne? Przyciśnijmy w Bagdadzie!

Dwa lata temu atrapy bomb wpłynęły na wynik wyborów prezydenckich. Można spekulować jak znacząco, ale wpłynęły. Każdy kto pamięta wystudiowanie godną postawę Lecha Kaczyńskiego na granicy ciszy wyborczej, musi zdawać sobie sprawę jak dobrze ona wpasowała się w wizerunek Pana Prezydenta stworzony na potrzeby ówczesnej kampanii reklamowej.

Skandalem jest nie wyjaśnienie tej sprawy do dziś. Możliwości jest sporo. Żartownisie (nie za dużo farta?), prawdziwi terroryści (raczej nie - bomby by wybuchły), sztab wyborczy któregoś z kandydatów (musiałoby skończyć delegalizacją partii). I najciekawszy trop: służby specjalne testujące nową władzę. Ktokolwiek to był, dwuletnia cisza jest szokująca, znaczy się porażająca. Co gorsze - nieporadność czy brak woli wyjaśnienia? To nie przypadek do załatwienia w gabinecie, przy cygarku - dotyczył nas wszystkich.

Gdyby stało się najgorsze, raczej nie dziś, a w przyszłości... Wybory należałoby przełożyć, powiedzmy o dwa tygodnie. Czy istnieje taka możliwość w polskim pokręconym prawie? I który polityk na to pójdzie... przecież to psuje rozpisany co do godziny plan kampanii... może przegrywający...

wzmacniam lewą nogę tylko czego? -- Trzeba patrzeć PO na ręce. Uff, jak dobrze... żeby jeszcze było na co... (już jest! ale nie w sensie pozytywnym, oj nie) -- Aha, blogi polecane, to te do których (aktualnie) chcę mieć szybki dostęp. Często kompletnie obce mi ideowo i nie tylko. Proszę ich nie łączyć z moją pisaniną! Autorzy mi się poobrażają.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka