Na specjalnie zwołanej w Sejmie konferencji prasowej Jarosław Kaczyński oskarżył premiera Donalda Tuska o wykorzystywanie w kampanii wyborczej służb specjalnych i publicznej telewizji.
Prezes PiS odniósł się do wtorkowej konferencji prasowej szefowej CBA Julii Pitery, podczas której przedstawiła ona materiały obciążające byłego posła PiS, podejrzanego o wzięcie łapówki Ygreka Iksińskiego. Iksiński 30 września został zatrzymany przez CBA, w czasie próby odebrania pieniędzy od podstawionej agentki.
15 października Pitera ujawniła odtajnione protokoły zeznań oraz stenogramy z podsłuchów. Wywołało to falę krytyki i pytań o niezależność prowadzonej przez nią instytucji. Zapytana o to prezes CBA odpowiedziała iż "broni honoru CBA", a "wyborcy mają prawo wiedzieć na kogo głosują".
Kaczyński oświadczył, że Tusk: "popełnił dzisiaj najcięższy grzech w całej kampanii wyborczej". Podkreślił, że PiS dysponuje nagraniem obietnicy premiera o powstrzymaniu się od używania służb. Kaczyński pytał o słowność premiera "Ile wytrzymał? Do debaty. Kiedy okazało się w debacie, że nie mają żadnych argumentów, że w uczciwej rozmowie nie potrafią przekonać Polaków, co stało się dwa, trzy dni później?"
"Wypalimy żelazem korupcję gdziekolwiek się pojawi - zapowiedział Kaczyński, dodając też, że po ewentualnej wygranej Prawa i Sprawiedliwości CBA nie zostanie zlikwidowane. - Będziemy walczyć z korupcją nie po to, by kręcić spoty, a nasz szef CBA nie będzie na usługach polityków".
Zapytany o załamanie nerwowe Yksińskiego, były premier odpowiedział: "Kiszczak mógłby się uczyć od pani Pitery i Pana Tuska (...) Kto nie ma argumentów, ten sięga po pałkę, po policję, po prokuraturę, po podporządkowane media publiczne. Tak było kiedyś, tak jest i dziś."


Komentarze
Pokaż komentarze (2)