Powyższe sformułowanie - jakże ostatnio popularne! - wprawia mnie w popłoch. Coś w nim jest nie tak. Wyczuwam fałszywy ton, jakiś dysonans.
Bo czyż nie sugeruje - w głębokiej podświadomości - że istnieją tu wątpliwości?
Czy prawdziwą, niezagrożoną, mocną, pewną siebie dumę trzeba nieustannie artykułować?
Odwieczna zagadka - czy można być dumnym z czegoś co nie jest naszą zasługą ani nie jest od nas zależne?
Co wydaje się tak oczywiste, że nie wymaga żadnych słów.
Duma... nieodmiennie przyciąga siostrę bliźniaczkę... Pogardę ...
Któż to nie twierdził, nie tylko w historii, że trzeba być dumnym...
To tylko taka formułka? Łączona z Polską nokautuje. Jest zbyt intymna.
Dlaczego nie zwyczajne "Jestem Polakiem"? Cóż za spektrum uczuć może skrywać!
Nie pytajcie mnie co to znaczy być Polakiem. Pewnie chodzi o cel i może język. Reszta zależy od nas. Nie ma jednej drogi.
Może decyduje się wszystko w jednej chwili. W przerażająco pięknym momencie, w którym człowiek zdaje sobie sprawę, ze już zawsze będzie myślał po polsku. Nawet jeśli mu się to nie zawsze podoba...


Komentarze
Pokaż komentarze (1)