Polacy nie dorośli do demokracji. Jeśli miał ktoś jeszcze jakieś wątpliwości, to po 21 października może o nich zapomnieć. Jesteśmy bandą zmanipulowanych przygłupów. Dajemy się oszukiwać, wykorzystywać, otumaniać i jeszcze za to płacimy. Krzyżykiem na karcie do głosowania.
Chwila. Ja już to wszystko czytałem... Kiedy i gdzie to było, adas skup się, przecież pamiętasz. Już wiem! Jesienią 2005 nastąpił wysyp analiz zwycięstwa PiS w wyborach parlamentarnych i prezydenckich. Z reguły pobrzmiewała w nich nutka pogardy wobec wyborców, którzy dali sobie sprzedać taki ciemnogród. Dziś zmienił się obiekt badań, autorzy też inni, tylko retoryka bez zmian.
Tak naprawdę nikt nie wziął sobie lekcji z 2005 roku do serca. Nad motywacją moherów zastanawiali się nieliczni dziennikarze - o ironio w tej chwili przypominam sobie tylko Żakowskiego i Sierakowskiego - polityk chyba żaden. PO i SLD zajmowały się swoimi, oczywiście niezwykle zajmującymi, sprawami, a Prawu i Sprawiedliwości ciemny lud był potrzebny na wiecach i przy urnach.
PO mogła się przejechać na swoich zaniechaniach. Gdyby nie nadaktywność Kaczyńskiego* w kampanii, to kto wie? 5 milionów głosów, a nawet mniej, mogło wystarczyć do zwycięstwa. Jak PiS poradzi sobie z tymi, przez których przegrał wybory? Oleje wykształciuchów, tak jak PO nie miesza się w wewnętrzne sprawy moherów?
Co ciekawe w pełnych lęku rozprawkach o zmanierowanej młodzieży pojawia się i ton żywcem przeniesiony z Gazety Wyborczej. Michnik i spółka zawsze odrzucali mnie jednym - odwoływaniem się do inteligenckiego etosu. Zbyt często w tekstach dało się wyczuć wyższość, potrzebę wskazywania drogi. Narzekano na elity, które nie spełniają swych powinności. Wspominano o pięknych czasach nie tylko II RP. Dziś identyczną chęć bezinteresownej pomocy wyczuwam w większości tekstów krytycznych o wyborcach PO.
Mogę odpowiedzieć tylko jedno: Dajcie mi spokój!, ewentualnie w wersji zbrutalizowanej. Rola inteligencji, tak historycznej jak i współczesnej, to mit. To były piękne czasy, gdy wojskowi i lekarze, profesorowie i księża, nauczyciele i inżynierowie robili wszystko dla dobra ogółu. Problem w tym, że nigdy nie istniały. Podejrzewam, że etos stworzyły miernoty, doskonale bawiąc się kosztem tych kilku naiwnych, którzy w niego uwierzyli. Przy tworzeniu różnych kodeksów musieli się ze śmiechu tarzać po dywanie.
Ale jeśli z racji wykształcenia, pozycji zawodowej i społecznej, czujesz potrzebę opiekowania się mną (bo nie pasuję do Twojego ulubionego obrazka) to miałbym kilka próśb. Nie traktuj mnie jakbym był idiotą, tylko dlatego że mam inne zdanie. Nie przybieraj tonu protekcjonalnego. Pamiętaj, że jestem jednostką, nie masą. I daj mi szansę! Chyba nie boisz się, że mógłbym Cię zastąpić? W słodkim konsumpcjonizmie?
* Dalej nie wiesz, dlaczego PiS przegrał? Prześledź wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego od niedzieli i uważnie wsłuchuj w ciszę Pałacu Prezydenckiego.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)