Chyba najciekawsze i najzabawniejsze salonowe wątki powyborczych tygodni dotyczą spekulacji, która to partia w najbliższych czterech latach się wywróci i zniknie z parlamentu? Wysoko w notowaniach są... wszystkie ugrupowania.
PiS zniknie, bo na jego czele stoi zakompleksiony despota z samobójczymi skłonnościami i wybitną zdolnością zrażania do siebie wszystkich wokół. Platforma, zajęta kręceniem lodów, nie podoła rządzeniu. O jednym EURO już w zasadzie możemy zapomnieć, wprowadzenie drugiego wywoła falę niepokojów społecznych. A LiD i PSL to partie wymierającego elektoratu.
I ja się zabawię w domorosłego jasnowidza [czytaj: politologa], stawiając tezę że żadna nie zniknie, ale też żadna nowa [partia] nie wejdzie. Ino procenty zabulgotają. Ciemny lud zaciśnie zęby i zagłosuje na kogoś z Wielkiej Czwórki. Bo nie będzie miał innego wyboru.
Mamy do czynienia z oligopolem. Może nie klasycznym, ale czyż na politycznym rynku nie panuje sytuacja w której kilka lub kilkanaście przedsiębiorstw (tzw. grupa dominująca) ma znaczne udziały* ? I układ nie zmieni - wieszczę w transie - się przez dobrych kilkanaście, może kilkadziesiąt lat. By rynek uległ zachwianiu potrzebny będzie olbrzymi wstrząs. Taki przy którym afera Rywina to podmuch wiosennego wiatru.
Zmiana zasad finansowania partii miała wyeliminować transfery pieniędzy pod stołem i ustabilizować scenę polityczną. To pierwsze udało się nie do końca, to drugie chyba aż zbyt dobrze. W tej chwili nie ma szans na zbudowanie partii/ruchu społecznego od podstaw. No chyba, że znajdzie się możnego sponsora, ale to chyba nie o to chodziło? Partia Palikota, Rydzyka, Waltera czy Stokłosy... tak, to brzmi dumnie...
Niedobra to sytuacja. Cztery partie to mało. Potrzebny by był minimum jeszcze jeden poważny gracz, choć kompletnie nie wiadomo w którym miejscu areny**. Przeraża wizja w której by wejść do Sejmu, trzeba już w nim być. Paradoks węża pożerającego własny ogon. Forsa głupku, z budżetu, forsa.
Pewnie się mylę i w najbliższych dwóch kadencjach czeka nas ewolucja do [oficjalnego] systemu dwupartyjnego. Sprawdza się on głównie w krajach anglosaskich, a i tam pojawia sie coraz więcej rys. W kontynentalnej Europie, gdzie obecnie mamy do czynienia z systemem paradwupartyjnym, widać jak na dłoni - zbyt długie pozostawanie przy władzy niszczy nawet najsilniejszych i najbardziej zasłużonych, patrz casus Kohla.
Jeśli tak dzieje się w starych demokracjach to dlaczego w Polsce miałoby być inaczej? Lepiej? Zawsze pamiętajmy o latach niewoli, wybiciu inteligencji, towarzyszach szmaciakach i homo sovieticusie. I miałby nami przez 12 16 24 lata suwerennie rządzić wychowanek czasu pogardy, choćby tylko mentalny? Demokratyczny burdel, w którym trzeba kupować głosy, czasem wręcz szumowin, to paradoksalnie najlepszy dostępny na rynku zawór bezpieczeństwa. Trudniej o wielkie reformy, ale trudno też coś całkowicie rozpieprzyć.
* PWN
** Zadanie dla ambitnych. Przyporządkuj poniższe określenia
a) lewica
b) prawica
c) centrum
d) ludowcy
partiom z polskiego Sejmu. Potrafisz?


Komentarze
Pokaż komentarze (7)