adas wraca nowe adas wraca nowe
34
BLOG

"Nie drażnić Przyczajonego Tygrysa"

adas wraca nowe adas wraca nowe Polityka Obserwuj notkę 2

Ciężkie, nie tylko intelektualnie, czasy nastały. Postkolonializm, Postmodernizm, post... Głupi człowiek się gubi i coraz częściej nie wie co myśleć. Jak choćby zinterpretować prosty news o odwołaniu audiencji dalajlamy u papieża?

Nie wzbudzający sensacji. Jeśli jest w nim coś medialnie interesującego, to to że spotkania nie będzie, a nie to że w ogóle miało do niego dojść. Przywykliśmy. "Papież spotka się z papieżem o 17:00 na podwieczorku". Codzienność. Nie ma o czym mówić. I pomyśleć, jeszcze pół wieku temu, samo plotka o takim spotkaniu znalazłaby się na pierwszych stronach gazet (tych papierowych, może je jeszcze pamiętacie?). Jeśliby religijnie, politycznie, a choćby technicznie było możliwe. A my zastanawialibyśmy się kim jest ten dalajlama.

Możliwości są chyba dwie. Papieżowi chodzi o kwestie religijne albo jego decyzja ma związek z propagandową akcją Chin w związku z olimpiadą w Pekinie. Chiny się zmieniają, cywilizują, w myśl zasady "... i Ukrytego Smoka też". I do Watykanu zdaje się dotarły azjatyckie wichry odnowy.

Kościół zawsze - od czasów Konstantyna Wielkiego - był ważnym politycznym graczem. Jego znaczenie, wpływy ulegały zmianom na przestrzeni wieków. Zasługi lub winy są, w zależności od poglądów wydającego sądy, wyolbrzymiane lub pomniejszane. Jednak i polityczne wahnięcia często wpływały na samą wiarę, czasem dotykały dogmatów.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo mam kłopot z pontyfikatem Jana Pawła II. Dla nas jest i będzie bohaterem - w końcu wyzwolił z komunistycznego piekła. Dla reszty świata? No cóż... na pewno Karol Wojtyła był postacią niejednoznaczną. Charyzmatycznym duchownym na skalę globalną. Świetnym showmanem głoszącym w sumie niepopularne poglądy. Kochanym, nie słuchanym. Paradoks? Nie w naszych czasach.

Jan Paweł II łączył wodę z ogniem. Albo inaczej: znajdował się w połowie drogi. Między tradycją a współczesnością. Czy miał inny wybór? Nie wiem... Bo pytanie jest trudne: otwierać się czy zamykać? Dostosowywać się czy stać na straży? W teorii to proste, wystarczy odpowiedzieć: tak lub nie.

[Śmieję się z samego siebie. Ilu głupców pytało podobnie przez 2000 lat? A Kościół trwa... jednak czy naprawdę bez zmian?]

Rzeczywisty świat nie jest zero-jedynkowy. Nigdy nie był. A obecny jest znacznie większy niż ten jeszcze 100, co ja piszę, 50 lat temu. Wszyscy dopiero się go uczymy - gwałtownie przyspieszył i skurczył po 89, z różnych powodów. Koniec historii nie nastąpił na pewno. Chyba, że europejskiej. Czy umiemy sie z tym pogodzić? Nie bardzo...

To pycha i nadinterpretacja, ale czasem mam wrażenie, że podobny kłopot jest z Kościołem. Jak i my, mentalnie tkwi w basenie Morza Śródziemnego. To tu znajduje się nasze centrum świata. A kiedyś przecież trzeba będzie w końcu odpowiedzieć i na takie pytanie:

Papież w Chinach umacnia prawdziwą wiarę czy ustępuje komunistom?

Na dodatek żółtym... Oto dylemat godny XXI wieku.

wzmacniam lewą nogę tylko czego? -- Trzeba patrzeć PO na ręce. Uff, jak dobrze... żeby jeszcze było na co... (już jest! ale nie w sensie pozytywnym, oj nie) -- Aha, blogi polecane, to te do których (aktualnie) chcę mieć szybki dostęp. Często kompletnie obce mi ideowo i nie tylko. Proszę ich nie łączyć z moją pisaniną! Autorzy mi się poobrażają.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka