adas wraca nowe adas wraca nowe
18
BLOG

Miałem sen

adas wraca nowe adas wraca nowe Polityka Obserwuj notkę 0

Dziwny sen.

Chyba niedaleka przyszłość. Nie wiem kto jest prezydentem Polski, ale Michnik wrócił. Do polityki. Zasiada w ławach rządowych. Nie wiem w jakiej roli. Agora kilka lat wcześniej zbankrutowała , więc musiał znaleźć nowy sposób na życie. Siwizna prószy mu skronie. Gazetę Wyborczą za grosze przejęła grupa byłych niezależnych dziennikarzy z Rzepy, którzy w 2008 odeszli z redakcji. Na znak protestu przeciw mianowaniu Kuby Wojewódzkiego naczelnym. Tak wybrał nowy właściciel, a doświadczeni redaktorzy nie wierzyli w jego kompetencję - choć z niejednego pieca jadł, nie jest politykiem z natury. Słusznie - dziś Rzepa sprzedaje się w milionie egzemplarzy i na jej gościnnych łamach pisują Stasiński z Pytlakowskim. Za dział śledczy odpowiada Czuchnowski. Do każdego numeru jest dodawana płyta za 0.99 euro. W tym czasie GW jest budowana od nowa przez Jarosława Kaczyńskiego - odszedł z polityki by wreszcie poczuć prawdziwą pełnię władzy, jako jedyny polski nadredaktor. W TVN 24 lecą spoty: "Solidarność nasza mać! Czytaj prawdziwą Wyborczą."

Teraz serio. Uwielbiam Adama M. W każdej formie, w końcu imiennik i też się jąkający. Ale najbardziej lubię go w roli króla kontrrzeczywistości. Tak potrzebnego jego przeciwnikom. Czarnego charakteru uwielbianego przez kombatantów roku 92 lub 2003 (duuuużo rzadziej 80 czy choćby 89) - jak inaczej tłumaczyliby swoje klęski i niespełnione ambicje?

Tak to się układa, że nieustanna walka z Michnikiem kończy się wzrostem sprzedaży GW (no dobrze, jestem skłonny uznać, że jest to spowodowane zamianą szanowanej niegdyś gazety w katalog sprzedaży wysyłkowej), a polowanie na Czerwonego Smoka debatą z Kwaśniewskim. Fenomen czy fatalizm? A może zwyczajna potrzeba? W końcu co jak co, najłatwiej się zdefiniować mając przeciwnika. Im groźniejszy, tym lepszy.

Tyle, że ja mam dosyć. I powtórzę jeszcze raz - dopóki miejsce na scenie politycznej będzie definiowane przez stosunek do komuny, nie ruszymy z - nomen omen - miejsca. Będziemy tkwić w bagnie - głównie osobistych - rozliczeń. Niestety, to kwestia raczej kilku pokoleń niż lat. Taki podział opłaca się wszystkim, a najbardziej prawicy, tej werbalnie radykalnej. PZPR może trwać... I mógłbym wszystko łyknąć, gdyby nie pokłady hipokryzji kierujące prawym teatrem iluzji: nasz komuch, to dobry komuch. Nasz majątek przejęty na początku lat 90. to dobry majątek. Nasz tato sekretarz to dobry sekretarz. Nasze studia to dobre studia.

Cd pewnie n.

wzmacniam lewą nogę tylko czego? -- Trzeba patrzeć PO na ręce. Uff, jak dobrze... żeby jeszcze było na co... (już jest! ale nie w sensie pozytywnym, oj nie) -- Aha, blogi polecane, to te do których (aktualnie) chcę mieć szybki dostęp. Często kompletnie obce mi ideowo i nie tylko. Proszę ich nie łączyć z moją pisaniną! Autorzy mi się poobrażają.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka